O "kościele otwartym" i "teologii schabowego"
Jeszcze do niedawna, zgodnie z duchem czasu, miałem pewną niechęć do "Kościoła otwartego". Pomijając przesyt tą całą dyskusją lat dziewięćdziesiątych/dwutysięcznych, do śmierci JPII) między Michnikiem i Tischnerem, udzieliła się i mi narracja prawicy, że to są niepoważni ludzie stojący w rozkroku, którzy nie mogą zdecydować się, czy są gazetowyborczą centrolewicą, czy może wierzącymi, którzy powinni być "zimni albo gorący".
Ale sporo wody w rzekach upłynęło i raz, że
Jeszcze do niedawna, zgodnie z duchem czasu, miałem pewną niechęć do "Kościoła otwartego". Pomijając przesyt tą całą dyskusją lat dziewięćdziesiątych/dwutysięcznych, do śmierci JPII) między Michnikiem i Tischnerem, udzieliła się i mi narracja prawicy, że to są niepoważni ludzie stojący w rozkroku, którzy nie mogą zdecydować się, czy są gazetowyborczą centrolewicą, czy może wierzącymi, którzy powinni być "zimni albo gorący".
Ale sporo wody w rzekach upłynęło i raz, że










źródło: comment_bBPSUFUIDwro6rFgEoHYsJSpt2mI38Pe.jpg
Pobierz