✨️ Obserwuj #mirkoanonim Mam 20 lat, mieszkam na wiosce 150 osób. Jedyne kontakty społeczne jakich było mi dane doświadczyć były w liceum, miałem tam malutką grupkę znajomych z którymi się trzymałem, ale po maturze się rozeszliśmy (każdy dojeżdżał, mało szans na widzenie się poza szkołą). Teraz zacząłem studia, spodziewałem się w sumie nie wiem czego, ale miałem nadzieję, że będzie mi dane chociaż jakieś niezobowiązujące pogadanie z kimkolwiek, a spotykam się z przemilczeniem tego co mówię, ignorowaniem tego, bądź nawet ostrzejszymi reakcjami. Podczas podawania listy obecności do dziewczyny za mną uśmiechnąłem się do niej, a ta się skrzywiła. Uprzedzając, nie powiedziałem nic dziwnego/niestosownego... No i z tym się strasznie źle czuję, bo dosyć dbam o swoją prezencję, zanim poszedłem na te studia to schudłem i trenuję po 2/3 razy w tygodniu i uważam, że obiektywnie wyglądam nie najgorzej, mam dobrą linie włosów, w miarę symetryczną twarz, ubieram się schludnie, tak żeby podkreślić dobre cechy sylwetki. Największa wada to 175 cm wzrostu, czyli na dzisiejsze standardy nie dużo.
I teraz tak, całe życie samotnictwo mimo wychodzenia z inicjatywą, brak kumpli i niedoświadczenie nawet przysłowiowego trzymania za rękę, na pewno skutkują brakiem social skilli, ale nie jestem raczej jakiś dziwny w obyciu, staram się być sympatyczny. Na tyle ile sympatyczny może być człowiek którego nic praktycznie nie motywuje i już nie cieszy. Cierpię w skutek osamotnienia, coping nie pomaga, nie sprawia mi już przyjemności granie w gry, filmy, spacery, rysownie itd., rzeczy które kiedyś bardzo lubiłem i pozwalały przetrwać gorsze momenty. Jestem cholernie zmęczony tym wszystkim, nie mam nikogo do porozmawiania, w domu mają na mnie w------e i nikt nie interesuje się moim stanem psychicznym. Każdego dnia budzę się i zasypiam zmęczony, 24/7 brain fog i uczucie oczu wbitych z przygnębienia głęboko w czaszkę. Często łapie się na tym, że nie mam ochoty dłużej czuć czegokolwiek, permanentne zgorzknienie. Najprzyjemniejsza czynność to odcięcie się od zmysłów np.poprzez spanie. Coraz większa dysocjacja, nie mam pojęcia co robić. Czuje się jakby każdego dnia było coraz gorzej, i aż obawiam się pomyśleć czym może się skończyć taka wegetacja.
Jak już wcześniej pisałem, nikt tak dobrze nie zrobi z młodych chłopaczków pilowców jak polki, które dają dobre rady związkowe xDD I jeszcze te komentarze lajkowane w tysiącach xDDD
Za jakieś 10 lat wszystkie dzieci z okolicy miejsca mega zamieszkania będą mieć jakieś 14-17 lat i będą przyprowadzać do siebie swoje sympatie a ja będę musiał na to patrzeć jako 30 letni samotny, niski, brzydki i wyłysiały prawiczek
Jak tak patrzę na te d--y spod tagu nsfw to się zastanawiam ile trzeba takiej szmuli płacić żeby brać ją kiedy, jak i gdzie się chce, bo przecież każda ma swoją cenę, zwłaszcza że już publicznie świeci cyckami. #divyzwykopem #kobiety #przegryw
Niezmiernie bawi mnie to, że większość takich wysrywów jest produkowanych przez ludzi, którzy ostatecznie są jednocześnie bardzo konserwatywni. Przecież opis sytuacji na dole jest wprost konserwatywny.
Patriarchat odziera mężczyzn z ich ludzkich uczuć, a kobiety z ich człowieczeństwa i to, że nadal nie umiecie się do tego przyznać jest ogromną częścią problemu a raczej bardzo wysokim błędem w socjalizacji i zatacza błędny cykl czego efektem jest późniejsze s---------o.
Co ciekawe statystyki udowadniają, że częściej samobójstwa jakimś przypadkiem mają miejsce w krajach byłego bloku wschodniego, czyli tam gdzie najbardziej dominuje konserwatyzm.
@Filippa: Okej, dziekuje za rzeczowe wyjasnienie dotyczace tego zagadnienia. Wydaje mi sie, ze jednak kobiety bardziej obrywaja przy ogladaniu p---o marzac o gwaltach i ostrym seksie niz mezczyzni.
Wracam po długiej przerwie,Nie próżnowałem przez ten czas i spotykałem się z laskami z Fb ,Tindera i Bado, wiek tych lasek różnych od 15 lvl do 27 lvl. Zdaje raport.Wyszło z tego Wielki c--j jak zawszę ale po kolei.
Na pierwszy rzut poszła 15 lvl różowa poznana na fb sama wykazała zainteresowania pisała ja ją olewałem ale wkoncu się spotkałem, gadaliśmy równe 2h xD nasciemniala matce że idzie spotkac z koleżanką xD, .Mówiła o sobie uczuciach sobie itp koniec końców powiedziała że warto było się spotkać i że ogólnie wydaje się ciekawy. Po spotkaniu nastąpił ghosting po pytaniu kiedy się widzimy.
@toord: Powiem Ci tak ja bylem zbyt dorosly w wieku 15-18 lat. Nie interesowalo mnie chalnie wody, cpanie i samo ruch. Marzylem tylko o tym by kobieta naga wziela wtulila sie w moja klatke piersiowa, rozpalajac moje sercez ktore rozpali ja az stanie sie tak goraca jak syriusz a nastepnie zasnie ja ja pocaluje w czolo a ona jeszcze mocniej sie wtuli co spowoduje iz bedzie mi tak dobrze oraz
Mam 20 lat, mieszkam na wiosce 150 osób. Jedyne kontakty społeczne jakich było mi dane doświadczyć były w liceum, miałem tam malutką grupkę znajomych z którymi się trzymałem, ale po maturze się rozeszliśmy (każdy dojeżdżał, mało szans na widzenie się poza szkołą). Teraz zacząłem studia, spodziewałem się w sumie nie wiem czego, ale miałem nadzieję, że będzie mi dane chociaż jakieś niezobowiązujące pogadanie z kimkolwiek, a spotykam się z przemilczeniem tego co mówię, ignorowaniem tego, bądź nawet ostrzejszymi reakcjami. Podczas podawania listy obecności do dziewczyny za mną uśmiechnąłem się do niej, a ta się skrzywiła. Uprzedzając, nie powiedziałem nic dziwnego/niestosownego... No i z tym się strasznie źle czuję, bo dosyć dbam o swoją prezencję, zanim poszedłem na te studia to schudłem i trenuję po 2/3 razy w tygodniu i uważam, że obiektywnie wyglądam nie najgorzej, mam dobrą linie włosów, w miarę symetryczną twarz, ubieram się schludnie, tak żeby podkreślić dobre cechy sylwetki. Największa wada to 175 cm wzrostu, czyli na dzisiejsze standardy nie dużo.
I teraz tak, całe życie samotnictwo mimo wychodzenia z inicjatywą, brak kumpli i niedoświadczenie nawet przysłowiowego trzymania za rękę, na pewno skutkują brakiem social skilli, ale nie jestem raczej jakiś dziwny w obyciu, staram się być sympatyczny. Na tyle ile sympatyczny może być człowiek którego nic praktycznie nie motywuje i już nie cieszy. Cierpię w skutek osamotnienia, coping nie pomaga, nie sprawia mi już przyjemności granie w gry, filmy, spacery, rysownie itd., rzeczy które kiedyś bardzo lubiłem i pozwalały przetrwać gorsze momenty.
Jestem cholernie zmęczony tym wszystkim, nie mam nikogo do porozmawiania, w domu mają na mnie w------e i nikt nie interesuje się moim stanem psychicznym. Każdego dnia budzę się i zasypiam zmęczony, 24/7 brain fog i uczucie oczu wbitych z przygnębienia głęboko w czaszkę. Często łapie się na tym, że nie mam ochoty dłużej czuć czegokolwiek, permanentne zgorzknienie. Najprzyjemniejsza czynność to odcięcie się od zmysłów np.poprzez spanie.
Coraz większa dysocjacja, nie mam pojęcia co robić. Czuje się jakby każdego dnia było coraz gorzej, i aż obawiam się pomyśleć czym może się skończyć taka wegetacja.