W temacie amerykańskich seriali komediowych dla mnie numerem jeden jest "My name is Earl"
- nie ma śmiechu zza kadru
- poziom abstrakcji jest wysoki
- realizacyjnie też nie ma się do czego przyczepić
- postacie są prowadzone konsekwentnie a aktorzy są rewelacyjnie dobrani
- ma pozytywne przesłanie
- nie ma śmiechu zza kadru
- poziom abstrakcji jest wysoki
- realizacyjnie też nie ma się do czego przyczepić
- postacie są prowadzone konsekwentnie a aktorzy są rewelacyjnie dobrani
- ma pozytywne przesłanie














' tworza wodor z dodatkowym neutronem' to raczej nie lezaloby w kontekscie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
a pozatym to przyp**asz sie
bez obrazy ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Czyli pod tagiem polityka można pieprzyć głupoty - rozumiem i pozdrawiam.