Choć świat kojarzy to miejsce głównie z betonowym sarkofagiem i tragedią z 1986 roku, w okolicznych wioskach wciąż tli się życie. Artykuł przybliża losy ostatnich 11 mieszkańców, dla których wojna i czas stały się większym zagrożeniem niż promieniowanie, z którym koegzystują od dekad.
W momencie pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę pozostawało ich około dwudziestki. Jeszcze trudniejsze niż przed atakiem warunki życia - i po prostu biologia - zrobiły swoje. Liczba samosiołów z opuszczonych wiosek w Czarnobylskiej Strefie Zamkniętej zmniejszyła się o połowę.
Aby w pełni zrozumieć, jak doszło do katastrofy w Czarnobylskiej Elektrowni Jądrowej należy w pierwszej kolejności pojąć eksperyment, który zakończył wybuchem. Do wypadku nie doszło bowiem w czasie normalnej eksploatacji Reaktora jądrowego nie da się całkowicie wyłączyć w ciągu kilku sekund.
Na miejsce przychodzi druga zmiana. Operatorzy swobodnie pracują dostosowując moc reaktora do bieżących potrzeb. Niestety, wahania mocy blokują proces odtruwania reaktora z ksenonu.
Pierwsze zdjęcie satelitarne Prypeci z 1972 roku. Zielonym wskaźnikiem zaznaczony pierwszy wybudowany budynek. Widzimy też pierwsze bloki mieszkalne w późniejszej dzielnicy nr 1.
Fotografia z gazety z 1967 roku pokazująca gruntową drogę do wsi Siemichody. W kolejnych latach w tym dokładnie miejscu powstała Aleja Lenina w Prypeci.
Fotografię wykonał Giennadij Oleszko - główny projektant Prypeci.
Miasto miało mieć niemalże dwukrotnie większą powierzchnię a w momencie katastrofy budowano już kilkanaście nowych budynków. Prypeci nigdy nie dokończono. Miasto powstało w sposób sztuczny dla pracowników elektrowni, jednak szybki rozwój tragicznie przerwany został 26 kwietnia 1986 roku...