W pracy mamy jehową. Ogólnie nikt się do niej nie przywala i przez zespół jest traktowana normalnie. Pewnego dnia kolezanka z pracy, jako że obchodziła urodziny, przyniosła do firmy tort. Wszyscy zadowoleni, zlożyli życzenia, ale nie nasza jehowa... Wg jej przekonań, jak stwierdziła "takich świąt się nie obchodzi". No nic, olewamy ją i jemy tort. Około 13 przyszedł Pan dyrektor. Z okazji urodzin i pewnie pod wpływem miłej atmosfery, pozwolił pracownikom skończyć
Jeszcze będąc na studiach spotykałem się z białogłową przez którą nabrałem 10 nadmiarowych kilogramów. Mieszkała zaraz za miastem i o ile jeżdżenie do niej autobusem nie było problemem, to nie docierały tam nocne, a ostatni normalny powrotny był o 22, co oczywiście było w większości przypadków nie do osiągnięcia, a zostawać na noc nie zawsze mogłem. Taksówka wychodziła 25 złotych i tak regularnie nadwyrężałem biedną kieszeń.
macie tak czasem, że widzicie mega idiotyczny wpis i myślicie "odpowiem", piszecie parę słów a potem mówicie "a p------ę" i usuwacie to co napisaliście?
@mile5: Przy wpisach tak mam, ale też równie często mam tak w rzeczywistości. Ktoś mówi coś tak idiotycznego, że aż mnie wewnętrznie szlag trafia, już formułuję myśli, już prawie otwieram buzię i ostatecznie stwierdzam w myślach: 'a nie chcę mi się kłócić'. :)
źródło: comment_dljcJXRxW1q8HWRlAXTd05LB4PzYiVSN.jpg
Pobierzźródło: comment_d4zWUZJ9wKqcuh3LadySnV1yAMwhOUH0.jpg
Pobierzźródło: comment_BcxK4dI5CHoX29GBILzVK85b60OZwZy7.jpg
Pobierz