Przygotowania do maratonu mają jedną zasadniczą wadę - wszystkie te długie wybiegi i treningi wytrzymałościowe są... wolne. Gdzieś traci się całą tą szybkość nad którą pracowałem do krótszych dystansów. Jasne, są interwały, progi i inne wynalazki - ale to nie to samo. To trochę jak z tym "obejrzałbym sobie podbeskidzie takie z łęczną" - pobiegałbym 5-kę rytmami...
@YaYco: Warszawski, końcówka września. Polecam plany z "Biegania metodą Danielsa" - z zastrzeżeniem że są one w założeniu mocno "pro" i trzeba część informacji odsiać.
Gorąco. Nawet w nocy nie da się wyjść, chyba że trochę popada - wtedy jest jakieś 2-godzinne okienko kiedy warunki są znośne. Swoją drogą najfajniej jest uciekać przed deszczem - ten moment tuż przed tym jak lunie z nieba, kiedy powietrze jest naelektryzowane i zrywa się wiatr... Lodzio miodzio, poletzam.
Przygotowania do maratonu zaczęte już na poważnie. Póki co nie jest tak strasznie jak się spodziewałem. W sumie i tak w gruncie rzeczy duża część treningów to nic więcej jak spokojne nabijanie kilometrażu. Choć szybsze akcenty też są, i to dosyć intensywne.
2 tygodnie przerwy od biegania to dużo za dużo, ale ze skręconą kostką szału nie ma... Natomiast tzw. "tejpy" to zarąbista sprawa, trzeba się będzie nauczyć oklejać newralgiczne miejsca na ciele.
Wpisy za ten tydzień. choć nie wpisywałem nic od 4... Ledwo starczyło czasu na samo bieganie, choć jak wiadomo trening bez wrzutki z Endo na fejsbuczka się nie liczy. Dziś półmaraton kurpiowski - który powinien być nominowany w kategorii "najgorsza trasa 2016".
Bieg Oshee 10KM w ramach Orlen Warsaw Marathon oraz ostatni bieg treningowy przed. Fajnie się latało dziś, jest życiówka i pierwsze w życiu zejście poniżej 50 minut. Warto było walczyć.
To jest najlepsza instalacja/pomnik powstały w Warszawie od baaaardzo dawna. Tak jak nie czuje się wielkim patriotą, tak za każdym razem kiedy jestem w pobliżu robi mi się jakoś tak cieplej na serduchu na widok tej wielkiej flagi powiewajacej na wietrze. Prosto, bez kiczu i pompy, ale efekt jest niesamowity.
Szczególnie fajnie było zobaczyć ta flagę powiewajaca tuż niedaleko mety
Przygotowania do maratonu mają jedną zasadniczą wadę - wszystkie te długie wybiegi i treningi wytrzymałościowe są... wolne. Gdzieś traci się całą tą szybkość nad którą pracowałem do krótszych dystansów. Jasne, są interwały, progi i inne wynalazki - ale to nie to samo. To trochę jak z tym "obejrzałbym sobie podbeskidzie takie z łęczną" - pobiegałbym 5-kę rytmami...