Wpierw szosa na i z zawodów biegowych (5 km :)), a potem traska szosowa na dobicie - bo pogoda, bo towarzystwo, bo góry, bo pięknie, bo tak głupio skończyć w niedzielę na 26km na rowerze i 8 w sumie biegiem ( ͡°͜ʖ͡°)
Rowerowe Myślenice ( ͡°͜ʖ͡°) Wybrałam się na trening z lokalnymi szosowcami i mnie 'lajtowo' przetargali przez jeden z okolicznych mega podjazdów. Ale fajnie było - tylko chyba się ze mną wynudzili :P
Tempa. 4*400/400 w dwóch seriach - wszystkie poniżej 4:00 - tydzień przerwy starczy, by 400m poniżej 4:00 w tyku powtórzeniach zajeżdżało ( ͡°ʖ̯͡°) Ale nie ma co marudzić - trzeba brać się do roboty.
Tydzień bana na bieganie i wracam ( ͡°͜ʖ͡°) Tak - mogłam dobiegać te 90m do 12 km, ale to by zakrawało na nerwicę natręctw, więc zatrzymałam się i poszłam ( ͡°͜ʖ͡°) Taka świetna historia :P
Wczorajsze wieczorne pływanie. Tylko ręce - skręciłam kostkę i tydzień mam out z aktywności - ale szkoda było mi opuścić basen - więc ósemka między nogi i ręce w ruch.
Czwratkowa orientacja + sobotni Kasprowy. Marszobieg na Kasprowy i z powrotem. Jednakże, by nie było za pięknie... z powodu swojej głupoty (tak - nie umiem zbiegać, brak mi techniki, a próbowałam gonić treneiro - co samo w sobie już jest mega głupim pomysłem, a realizacja zakrawa o szaleństwo) skręciłam niżej, na kamieniach kostkę.... Niedzielny start w Perłach Małopolski musiał wylecieć z harmonogramu. A teraz co
Zwiedzania okolicznych szlaków ciąg dalszy :) Początek to było zdychanie - nie wiem czemu, ale czułam się jakby coś się do mnie przyssało i wysysało całą energię życiową - nogi jak z waty - zero siły. Dopiero od 10km się poprawiło. A na szlaku już całkiem spoko. Radosne błotko, chmura i zero żywego ducha. Ot taka wycieczka biegowa. Ale dziś akurat dobrze, że już po
Tempa - kółeczka na stadionie w wersji: 400x2 (4:10), 2km x2 (4:10), 1km (4:00), 400 (4:10). Tak - rozpisuję aż tak dokładnie, bo nie lubię tych treningów i napawam się tym, że jestem już po ( ͡°͜ʖ͡°).
Dziś trening z treneiro obok na rowerze. Nie wiedziałam co mnie czeka - po drodze mówił. Rozgrzewka, 4 szybkie 400m - ok - do przeżycia. Dopiero po tym część najciekawsza... podbiegi na szlaku... pionowo pod górę: Biegniesz 3 minuty, zaznaczasz, gdzie dobiegłaś, wracasz. I tak 5 razy. I masz tu babo podbieg ( ͡º͜ʖ͡º) Heh. Urok mieszkania w górach.
Wczorajsze towarzyskie górki :) Dzisiejsza rozgrzewka i zawody. W domu choroba od tygodnia i mnie w końcu chyba też brać zaczęło - więc dziś baaaaardzo wymęczona piątka na Dobczyckiej Lidze Biegowej. Ale 20:59 starczyło na 1 miejsce K open :)
Dziś z nogi na nogę - ot taki transporcik :)
#rowerowyrownik