Kolejna wycieczka biegowa po górkach. Pogoda idealna, chociaż mroźno i widoczność mogłaby być lepsza, ale nie ma co narzekać :) Widoki wynagradzały odpadające palce :)
Się zaspało, się odłożyło wieszanie lampek zewnętrznych i pakowanie prezentów na ostatnią chwilę, się musiało skrócić trening wigilijny ;) Niecałe 8km, ale zawsze to lepiej niż 0 :) Dystans krótki to i tempo lepsze - 4:48. Jutro po obżarstwie będzie dłużej :)
141 544,44 - 10,76 - 14,64 - 11,3 = 141 507,74 Pierwsza część tygodnia. Pewnie w tym tygodniu podejdę pod 70km spokojnych biegów, ale od kolejnego zaczynam trening na serio, więc raczej skończą się rozbiegania po 5:30. ;) #sztafeta
Uzupełnienie praco-domu :) + rowerinka :) Mała obecnie nie jeździ - chociaż pogoda taka, że w sumie mogłaby, ale... ładnie wygląda, więc i tak jest zadowolona ;)
Wpierw #morsowanie - dziś ładna pogoda, spokojna woda, można było śmiało wchodzić do wody :) Potem 24 km hasania, więc na wieczór co? #gotujzwykopem -> Krem orzechowo-kakaowy domowej roboty :) Wymieszałam orzechy laskowe, migdały, kakao naturalne, miód, parę daktyli i mleko - efekt naprawdę smaczny, choć może nie wygląda ;) Polecam, choć troszkę roboty jest :)
Dziś trening pod geoszkic :P I dziś nie biegałam sama, bo z nowymi ziomkami (szukają obecnie imion ;) ) :P Może nie dały +10 do szybkości, ale dały +10 do przyjemności (⌐͡■͜ʖ͡■)
@el_Papel: :D @frredka: Biegam od 2009, treningi układa mi obecnie trener już - ale wychodzi mniej więcej tak - wtorek siła, czwartek tempo, sobota - utrzymanie, niedziela - wytrzymałość :) A reniferki poszłam sobie zrobić dziś właśnie do Mona Lisy z Poznaniu :)
Pierwsze szybsze bieganie po przerwie, od połowy drogi czułem się jakbym biegł w 5 zakresie - niech już wróci kondycja i wytrzymałość z przed dwóch miesięcy.
@lukglo86: Ja przy 5:15 ostatnio miałam wrażenie, że z tlenu uciekam.. A na początku roku w 4:45 to konwersacje sobie prowadziłam ( ͡°ʖ̯͡°) Też chciałabym moją wydolność znów, więc łączę się w bólu.
Crossik + skipy - trening, który lubię. Dziś myślami uciekłam w góry i nawet to dzisiejsze ciężkie powietrze (smog napadł na Poznań) przestało przeszkadzać.
Dłuższe niedzielne wybieganko w tempie 5:11 przed pobijaniem rekordu w morsowaniu (⌐͡■͜ʖ͡■) Miało być luźne truchtanko - nie wiem komu mam przestać ufać - organizmowi czy trenerowi :P Chyba organizmowi... Morsowanie za to w porywach wiatru takich, że Kiekrz to chyba za Bałtyk chciał robić - ale mimo wszystko było super!!! :) Takie dni lubię!
Jakoś tak do tej pory same wyjazdy i nie udało mi się dotrzeć na City Trail - dziś w końcu - czas najwyższy. 21:44.... wymęczone na maska. Cytując koleżankę - płuca jakbym paliła fajki od 20 lat... a nogi to chyba mi błoto wciągało. Ciężkie te powroty, oj ciężkie. Po drodze nawet myśli się przewinęły typu: ja już nie chcę się
I wracamy do szybszych akcentów. Zdycham :D I pomyśleć, że czas jakiś temu biegałam 2-kilometrówki tempem po 4:00.. heh. Czy nawet dyszkę taką popełnić się kiedyś udało.. Ale nie od razu Rzym zbudowano :) Walczę.
Wczorajsze zawody BnO - Poznaj Poznań Nocą, trasa Elita + rozgrzewka :) Na spokojnie, bez gonienia. Poza jednym punktem, który jakoś z rozpędu w zakątku garaży minęłam reszta poszła gładko - w końcu zaczęłam nabiegać na punkty, a nie obok nich z rozkminą: gdzie teraz? :)
Jaki Nowy Rok... Towarzyska dyszka zaliczona (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■).
Bezkontuzyjnego 2016 wszystkim życzę!
#sztafeta