Rozczula mnie radość nietechnicznych ludz którzy cieszą się, że AI pozbawi pracy #programista15k
Oni myślą że wtedy inżynierowie zostaną bez pracy, bo nic innego nie potrafią. Otóż nie. Nawet gdyby tak się stało (nie stanie się) to programiści wygryzą ludzi z wszelkich innych, łatwiejszych zawodów (przynajmniej tych nieregulowanych) bo przeciętny programista po miesiącu będzie ogarniał ich robotę lepiej niż nie-techniczni po gównostudiach.
Także jak już chcecie się bać, to bójcie
Oni myślą że wtedy inżynierowie zostaną bez pracy, bo nic innego nie potrafią. Otóż nie. Nawet gdyby tak się stało (nie stanie się) to programiści wygryzą ludzi z wszelkich innych, łatwiejszych zawodów (przynajmniej tych nieregulowanych) bo przeciętny programista po miesiącu będzie ogarniał ich robotę lepiej niż nie-techniczni po gównostudiach.
Także jak już chcecie się bać, to bójcie








Zastanawia mnie, czy w okolicach trzydziestki i wyżej, więc wieku dorosłego, czy ludzie potrafią jeszcze zakochiwać się szczerym i czystym uczuciem, czy może to jest już taki wiek, że liczy się tylko zimny bilans zysków i strat, mniej lub bardziej uświadomiony. (Nie mam na myśli romansów, bo te na pewno mogą być bardzo porywiste i przez to bezpośrednie.) A może to cecha osobnicza? Skoro są ludzie, którzy w młodym wieku kalkulują, żeby drugiego wydymać albo zrobić na hajs, to może są i tacy, którzy mimo dorosłego wieku są zdolni czystego uczucia.
Miłość definiowałbym tak, że jest to wola bycia z drugim człowiekiem; płynie to samo z siebie, po prostu się do kogoś grawituje duchem i ciałem. Tak bym to najkrócej ujął. Miłość "szczera i czysta", jak ją wyżej scharakteryzowałem, polegałaby na tym właśnie, że czuje się do drugiego człowieka więź, jakby był nam pisany. Mimo świadomości, że wokół jest wielu ładniejszych, bogatszych, mądrzejszych, bardziej przebojowych itd., to właśnie ten leży idealnie. Nie można wyjaśnić, dlaczego właśnie on czy ona, bo wypełnia luki naszej osobowości, których istnienia sami nie mamy świadomości.
Sam
źródło: ec1
Pobierz