Słysząc takie utwory zawsze gdzieś z tyłu chowają się te wszystkie 4-minutowe, schematyczne rockowe łupanki. Dream pop ma to do siebie, że znakomicie brzmi na głośnikach, słuchana w absolutnej ciemności. Ta wykreowana przestrzeń zalewająca dźwiękami całe pomieszczenie nabiera nowego brzmienia.
Tak ciężko pisać cokolwiek więcej o Cocteau Twins, skoro jedynie można ich porównywać do 4AD kierowanego pod wodzą genialnego Ivo Watts-Russella (otwierający Treasure utwór jest ponoć zatytułowany jego imieniem). Słuchając dzisiaj,
Zapraszam do cotygodniowego Waszego zestawienia najczęściej słuchanych albumów w serwisie last.fm.
Słucham z last.fm - Notowanie: 163 (subskrybuj tag: #sluchamzlastfm)
Polegać ono będzie na pokazaniu 9 najczęściej słuchanych przez Was albumów w minionym tygodniu. Notowanie będzie się pojawiać co tydzień w niedzielę, w godzinach
Albini to taki Eno noise'u. Zaczynał nagrywając z Big Black dwa elektryzujące (to chyba dobre określenie w tym przypadku) albumy, by potem oddać się produkcji, tylu przecież znakomitości muzycznych, w których szereg harmoniczny jest elementem wysoce niepożądanym. #muzyka #noiserock #posthardcore
Krótka i ciekawa historia powstania tego kawałka. Pierwotnie tekst piosenki brzmiał "Fuck off...!" zamiast "Freak out".
Muzycy z zespołu Chic zostali zaproszeni przez Grace Jones na sylwestra do mega popularnego wówczas klubu nocnego "Studio 54". Mieli wejść tylnym wejściem powołując się na zaproszenie od Grace Jones. Ochroniarz jednak nie uwierzył w to i nie wpuścił muzyków do klubu. Zdenerwowani muzycy poszli do mieszkania Nile Rodgersa i urządzili
Przeszedłem się dzisiaj po jakieś winyle z okazji Record Store Day. Najpierw szybko na Marszałkowską po upatrzone Remain In Light, a potem zobaczyć co tam się w Miłości dzieje. I się działo, dużo, za dużo. Kupa ludzi, ogromnie mało miejsca, nawet ciężko cratediggować. Jak zwykle, najwięcej dad rocka i progu, ale zaraz za nimi klasyczne, wyszukane albumy, no i jazz, bo jakby to święto winylu
Macie taki zespół, który jest bardzo luźny w odbiorze, ale jednocześnie uwidacznia swój artyzm, gdyby go bliżej przeanalizować? U mnie to miejsce zajmuje XTC. Wymęczyłem cztery albumy, mnóstwo odtworzeń, zostało już niewiele dobrego, ale ich siłą jest to, że za każdym odpaleniem porywają i słucha się już do końca. Mistrzowie hooków, bridge'ów, harmoni, czego jeszcze? Lubię sobie Partridge'a porównywać do McAloona - oboje mieli niewyobrażalną umiejętność pisania piosenek, przychodziło im
Ależ oni wypracowali unikatowe brzmienie. Balansowanie gdzieś na granicy E i IDM-u, dosypka synthpopu z okresu PC&L. Zaleca się częste puszczanie na fajnych imprezach ( ͡°͜ʖ͡°) Jak ktoś zna cokolwiek podobnego, oprócz Primal Scream i dwóch LP Björk, to proszę o zapodanie, bo w tych tematach dopiero zaczynam kopać ( ͡º͜ʖ͡º)
Btw. Chyba Grimes w Halfaxie nawiązała cover artem do
Słysząc takie utwory zawsze gdzieś z tyłu chowają się te wszystkie 4-minutowe, schematyczne rockowe łupanki.
Dream pop ma to do siebie, że znakomicie brzmi na głośnikach, słuchana w absolutnej ciemności. Ta wykreowana przestrzeń zalewająca dźwiękami całe pomieszczenie nabiera nowego brzmienia.
Tak ciężko pisać cokolwiek więcej o Cocteau Twins, skoro jedynie można ich porównywać do 4AD kierowanego pod wodzą genialnego Ivo Watts-Russella (otwierający Treasure utwór jest ponoć zatytułowany jego imieniem). Słuchając dzisiaj,