#anonimowemirkowyznania
Hej, anon lvl 17 here (prawie 18).
Mam tu konto, ale chcę zachować anonimowość...
Piszę, bo czuję pustkę. Pustkę, samotność i strach. Strach przed przyszłością. Choć tak naprawdę to ciekawość i strach zarazem...
Nie mam nikogo i nie chodzi mi tutaj o związek, gdyż nie mam najmniejszej potrzeby wejść w związek, a nawet... boję się go. Nie chcę kogoś skrzywdzić i nie chcę być skrzywdzonym. Problem w tym, że nie mam przyjaciół, znajomych. Cały mój 2020 rok to rozmowa z moją ukochaną mamą i psem. Nie mam nikogo więcej. Moja klasa w liceum to "osoby z innego bieguna" - albo trochę patologia, która marzy o imprezach, albo osoby, dla których liczą się polubienia na instagramie. A ja taki nie jestem, nie piłem nigdy, nie imprezuję, nie spróbowałem nawet fajki. Próbowałem przekonać się do innych socialmediów niż facebook, ale kurczę... nie potrafię. Nie chcę też się nikomu narzucać, próbowałem ciągnąć rozmowę z osobami z klasy, ale to widać, że jestem "piątym kołem u wozu" (gdybym nie napisał pierwszy, to nigdy nie dostałbym nawet głupiego mema od kogoś) I w sumie to nie mam problemu z nawiązywaniem relacji, gdyż w gimnazjum takiego problemu nie miałem, mogę porozmawiać na dosłownie każdy temat, mam swoje zainteresowania. Problem raczej jest z utrzymywaniem ich - jeśli widzę u kogoś zwątpienie, to ja też odpuszczam. Naprawdę marzę o poznaniu kogoś, z kim będzie można spędzić czas, pograć, wyjść czy nawet popisać, bo tego też mi cholernie brakuje. Problem w tym, że nie wiem gdzie i jak - #tinder to najlepszy pomysł nie jest, tak samo jak #6obcy...
#przegryw #samotnosc #feelsy #kielce
Hej, anon lvl 17 here (prawie 18).
Mam tu konto, ale chcę zachować anonimowość...
Piszę, bo czuję pustkę. Pustkę, samotność i strach. Strach przed przyszłością. Choć tak naprawdę to ciekawość i strach zarazem...
Nie mam nikogo i nie chodzi mi tutaj o związek, gdyż nie mam najmniejszej potrzeby wejść w związek, a nawet... boję się go. Nie chcę kogoś skrzywdzić i nie chcę być skrzywdzonym. Problem w tym, że nie mam przyjaciół, znajomych. Cały mój 2020 rok to rozmowa z moją ukochaną mamą i psem. Nie mam nikogo więcej. Moja klasa w liceum to "osoby z innego bieguna" - albo trochę patologia, która marzy o imprezach, albo osoby, dla których liczą się polubienia na instagramie. A ja taki nie jestem, nie piłem nigdy, nie imprezuję, nie spróbowałem nawet fajki. Próbowałem przekonać się do innych socialmediów niż facebook, ale kurczę... nie potrafię. Nie chcę też się nikomu narzucać, próbowałem ciągnąć rozmowę z osobami z klasy, ale to widać, że jestem "piątym kołem u wozu" (gdybym nie napisał pierwszy, to nigdy nie dostałbym nawet głupiego mema od kogoś) I w sumie to nie mam problemu z nawiązywaniem relacji, gdyż w gimnazjum takiego problemu nie miałem, mogę porozmawiać na dosłownie każdy temat, mam swoje zainteresowania. Problem raczej jest z utrzymywaniem ich - jeśli widzę u kogoś zwątpienie, to ja też odpuszczam. Naprawdę marzę o poznaniu kogoś, z kim będzie można spędzić czas, pograć, wyjść czy nawet popisać, bo tego też mi cholernie brakuje. Problem w tym, że nie wiem gdzie i jak - #tinder to najlepszy pomysł nie jest, tak samo jak #6obcy...
#przegryw #samotnosc #feelsy #kielce

























#przegryw
źródło: comment_1612042616Zr8pSpvJsJ28SMMuLAB8vS.jpg
Pobierz