Ja jednak to mam pecha xD byłem u dziada tydzień, pojeździłem nowym Dafem i potem dostałem Magnumke. Ten p--------k miał problem pod górkę podjechać, chmura dymu za mną i robur nawet brał mnie lewym pasem. Hamulce tragiczne, powietrze uciekało po 15 minutach postoju do zera, elektronika szalała, dyskoteka na desce. Jechałem tym szajsem tak zesrany, że jak wyszedłem to łapy mi tak latały jakbym miał Parkinsona. Ciężko tym było jechać na wprost,
Franek_Dyzma




