@Xvenowski Poza tym uważam że nawet 10 procent w którym człowiek musiałby spędzić w pracy/szkole/na czynności które musi wykonać to byłaby już liczba ciężka do zaakceptowania.
Natomiast nasze społeczeństwo jest ok że poświęcamy temu 80 procent naszego życia
Dzisiaj zrobiłem pizzę na obiad z szynką oraz serem, a po upieczeniu posypana rukolą. Później razem z ojcem oraz mamą obejrzeliśmy Papillon z 1973 roku. Zawsze mi jakoś umykał ten klasyk. Pośród tego całego gó[ ]wnianego życia jakie mam i mieć będę to zdarzają się dobre momenty, bardzo ulotne. Nawet zapominam o tym, że nie mam łatwych relacji z ojcem.
Jutro pierwszy raz będę piekł sernik japoński, więc kontynuuję przygodę z sernikami
Lężę samotnie i czekam, na sen w którym nie ma wstydu oraz lęku z realnego świata.
Codzień wpatruję się w biały sufity. Jest taki sam jak on - pusty. Nie umiem znaleźć spokoju w tym świecie. Zawsze będę słaby - łatwy do zranienia. Nieporadny. Jestem jak włóczęga, który szuka domu, ale nie pamięta gdzie on jest. W tych poszukuwaniach zapędzam się w mrok. Nie mogę powstrzymać natłoku myśli, który z każdym dniem
polecam obejrzeć ten film od tej terapeutki. Ona daje narzędzia dzięki którym możesz się pozbyć tych negatywnych emocji. To one cie przygniatają i zabierają energię do życia.
Polecam obejrzeć całą tą serię ( bardzo ciekawa) , jeśli zostały jeszcze w tobie jakieś chęci do życia ( ͡°͜ʖ͡°)
@eisil no co? Niektórzy po prostu wypisali się z wyścigu, który nie mogą wygrać. Dzisiaj nie ma stanów pośrednich, albo jesteś wygryw, albo przegryw. Do tego minimalne potrzeby społeczne i konsumenckie sprawiają, że już w ogóle nie ma się motywacji na oddawanie najcenniejszego zasobu jakim jest czas. Szczególnie, że 8h plus dojazdy z 24h dostepnych to jest jakieś nieporozumienie.
Każde życie to historia jakiejś przemiany lub podróży.
Widzę jak wszyscy wyruszyli. Jak znikają i idą do swoich światów. Moja siostra. Rówieśnicy. Ci których lubiłem i nienawidziłem. Każde z nich jest gdzieś indziej. I jestem ja. Ten który utknął w kruszącym się skrawku rzeczywistości. Nie tylko w przenośni, ale też dosłownie. Obserwuję starzejących się rodziców i dom z każdym rokiem popadający w ruinę. Zabrzmi to kuriozalnie, ale być może jestem złączony z
I tak mija dzień za dniem, miesiąc po miesiącu, rok po roku. I tak będzie wszystko mijać, a ja będę tym kim byłem. Bez żadnych zmian. Prócz tych zewnętrznych. Będę tylko obserwował jak wszystko się jakoś toczy. Kompletna abstrakcja, gdy cały świat pędzi a ty jesteś jakimś stałym punktem - znakiem, który rdzewieje na obrzeżu drogi. To dziwne żyć w oderwaniu od świata rzeczywistego, a wszystko z tego świata jednak cię dotyka.
@Hieronim_Josif_Bruegel: czekaj, jeszcze dostaniemy dochód podstawowy i wegetacja stanie się trochę bardziej znośna albo wybuchnie trzecia wojna i polecą atomówki xD ale to już i tak bez znaczenia dla ludzi martwych za życia
Czasem się zastanawiam: Dlaczego tak się wszystko z moim życiem potoczyło? Oczywistym jest, że przez masę przypadków, które to wszystko zdeterminowały. Ale boli to, że tak zwyczajnie w tym chaosie zdarzeń tyle złych rzeczy się przydarzyło, bo tak i tyle. Gdyby to jeszcze miało jakiś sens. Gdyby za niektóre cierpienia czekała mnie nagroda. Niestety mam jedno życie i to spier[ ]dolone.
@Hieronim_Josif_Bruegel: Przynajmniej mała szansa że się rówieśnika spotka i padnie niezręczna cisza po pytaniu -"Anon kopę lat. Co tam u ciebie słychać? Gdzie pracujesz? Już po ślubie, może jakieś małe anonki już są heheh?"
I toczy się to życie, które będąc szczerym z życiem ma niewiele wspólnego. Trwam sobie na uboczu społeczeństwa. Zresztą całe moje życie jest jakbym był gdzieś z dala od drogi, ale widział na niej ludzi, którzy gdzieś zmierzają lub próbują iść. A ja siedzę i tylko tępo patrzę na to wszystko, bo czuję się bezpiecznie tylko patrząc, bo boję się wejść na tę drogę i spróbować
Co prawda jakby mogli to by do niej nie chodzili ale ja lubią :)
Natomiast nasze społeczeństwo jest ok że poświęcamy temu 80 procent naszego życia