Bardzo często tak się zdarza, że ludzie, z którymi mamy wspólnych wrogów, mają poglądy zupełnie inne niż my. Np ludzie, którzy nas bronią w dyskusjach netowych robią to w taki sposób, że zażenowanie człowieka ogarnia i wstyd, że musimy stać po jednej stronie barykady. Ale to nie powód, aby zmieniać poglądy. Można się od nich odciąć, a swoje poglądy mieć dla siebie, bez zbędnej ostentacji.
@oruniak: Yeti nie miał wpływu na budowanie zachodniej kultury i na bazie wiary w Yeti nie budowała się kultura, sztuka i historia ostatnich co najmniej kilkuset-leci, więc jednak kwestia wiary lub niewiary w istnienie Yeti nie jest aż tak doniosła, jak ustosunkowanie się do czegoś, na czym wyrosła nasza kultura.
"A Bóg? Co ma do tego Bóg" - właśnie problem w tym, że Bóg ma z tym niewiele wspólnego. Czy raczej - wróć!- niewiele ma to wspólnego z Bogiem. Można to oczywiście nazwać tramwajowym ateizmem, ale jeśli upadają ci na dole, a ci na górze przymykają na to oczy, jednocześnie wskazując palcem na grzechy i grzeszki owieczek - często jedynie rzekome - to może rodzić sprzeciw.
Komentarze (16)
najlepsze
Tak generalizować to sobie można...
kinder-katolicy czyli mohery są be.
kinder-ateiści sa cool.
A ja mniędzy nimi nie widzę różnicy.
Swoją drogą, wg mnie wiara w cokolwiek
Ja wiem, felieton to felieton ale tu nawet nutki humoru czy jakiegoś dystansu dotematy nie ma.
Ja raczej wyczuwam żal autora w stosunku do swoich współwierców (o ile takie słowo istnieje :)
Do wyboru, do koloru. Ja na przykład mówię po prostu, że jestem niereligijny.
Chociaż należy wyraźnie odróżnić ateizm od