Kiedy rano wchodzi do kuchni, otwiera szafki, robi to tak samo jakby był w samolocie
ryanaira gdzie pracuje jako steward, albo asystent lotu, jak woli to nazywać.
Czy ma charakter tego nie wie, ale jest Hiszpanem, to sprawia że ma charakter. Jest raczej
spokojny, ale ze złością niewyrażoną i buzującą tuż pod powierzchnią. Jest przystojny ale
tego nie wie, żyje w marazmie i nawykach z liceum, ale tego też nie wie.
Kiedy patrzy na Teresę serce zaczyna mu szybciej bić ale ona pracuje w biurze, a on lata.
Widują się rzadko, ale za każdym razem, robi na nim olbrzymie wrażenie, to jaką ma barwę
głosu, jak się porusza, jak myśli, jaka jest beztroska i zasadnicza jednocześnie. Wie, że ona
za nim szaleje, ale nigdy tego nie przyzna. Ich rozmowy są tak krótkie i chaotyczne, jak tylko
się da, kiedy nie mówią magia utrzymuje się w powietrzu, kiedy zaczynają rozmawiać, jest
tego coraz mniej. On woli, ją widzieć przez soczewki swoich marzeń. Jego dziewczyna Sara
jest mu za to wdzięczna, uważa go za wiernego chłopaka.
Zawsze kiedy będąc koło swojej dziewczyny czuje się samotny myśli o niej, o prawdziwej
miłości, którą może zobaczy w następny czwartek, kiedy będzie miał szkolenie w biurze. To
rozpala, jego wyobrażenia, Sara to widzi i też czuje się podniecona. On zniechęcony jej
entuzjazmem, szybko przestaje myśleć o swojej prawdziwej miłości i wracają do oglądania
filmu.
We czwartek, Teresa idzie korytarzem, widzi ją z daleka, ale nie ma pewności, czy ona też
go widzi; czuje niepewność, ale zbiera się w sobie i wykonuje największy akt odwagi od
miesiąca i krzyczy do niej:
- hej!
- hej! - odpowiada, idąc w jego kierunku, ale nie do niego.
- jak tam u ciebie? - “u ciebie” dodał, żeby przydać komunikatowi więcej intymności i
potencjalnie przenieść relację na wyższy poziom.
- dobrze, u ciebie?
- dobrze
- do zoba
- do zoba
Teraz jedzie windą i spogląda jeszcze na to jak odchodzi, modląc się, żeby się odwróciła i
może spojrzała na niego w windzie. Nie robi tego. Czuje ulgę.
Będzie rozgrywał ten dialog w głowie przez kolejne kilka tygodni, posłuży mu to za
afrodyzjak jeżeli jednak będzie musiał uprawiać s-x z Sarą, będzie mógł przywołać barwę
głosu Teresy i dojść.
Nie zastanawia się, czy w jego związku jest dobrze, wie że nie jest, ale to dobrze, to
najważniejsze, żeby nie mieć oczekiwań, wtedy nic się nie może zepsuć - dokładnie tak jak
jego rodzice. Niedługo będą obchodzili 40 lecie swojego nieszczęścia małżeńskiego,
odnowią przysięgę w kościele, będzie uczta, a za dekadę umrą w spokoju wtuleni w siebie.
To nie taka zła perspektywa, myśli sobie.
Budzi się w szpitalu, nie widzi na jedno oko, czuje że bandaż nie pozwala mu go do końca
otworzyć. Co do cholery, nie wiele pamięta z wczorajszego lądowania. Nie może się
odwrócić, ale czuje że po tej stronie, której nie może zobaczyć ktoś gładzi jego dłoń.
Pierwsza myśl, oby to była ona.




