3D, którego nie widać.

Jakiś czas temu byłem w kinie na filmie „Thor”. Fajna łupanka. Myślałem nawet, że będzie gorsza. W tę sobotę widziałem „Piratów z Karaibów: Na nieznanych wodach”. Wrażenia podobne. Niestety obydwa filmy łączy jedno – tragiczne i zupełnie zbędne 3D.

- #
- #
- #
- #
- #
- #
- 94





Komentarze (94)
najlepsze
ciągły ból oczu spowodowany "profesjonalnymi okularami 3D", brak możliwości skupienia się na filmie,
bardzo często zdejmowałem okulary podczas filmu, by móc w miarę spokojnie obejrzeć
Ja nie mam żadnych fizycznych dolegliwości związanych z 3D, obraz ogląda mi się dobrze. Gorzej z samymi filmami - choć nie oglądałem ich wiele. Jedynym, do którego nie miałem uwag był Avatar. Widziałem Thora i wiele scen było zrobionych źle pod względem 3D, czyli perspektywa nie odpowiadała realiom. W jednej ze scen 3D było dodane tak kiepsko, że ludzie
I dobrze, sprzęt 2D stanieje ;)
Osobiście chłonę niemal każdą hollywoodzka szmirę. Na Piratów się nie wybiorę, bo to jest kompletnie bez sensu. Tę serię oglądałem dla historii i humoru, a nie wyciągania kasy przez studia realizujące efekty.
Najgorsze w całej sytuacji jest to, że o ile na początku były jeszcze wprowadzane alternatywy 2d teraz jesteśmy tego pozbawieni.
W szczególności te prawie-śmieszne, które "stały w wypożyczalni obok Szreka" i próbują nadrabiać niskobudżetową animację.