Równie dobrze można napisać, że wiernym będzie bardziej zależało na wspólnocie, do której należą - za zaangażowaniem finansowym powinno pójść większe zaangażowanie emocjonalne/duchowe i większa odpowiedzialność. Może to również przyczynić się do powstania bardziej partnerskich stosunków na linii Kościół - wierny. W końcu Kościół to wspólnota, a wspólnota to bardziej poziome relacje.
Ale propozycja rządu rzeczywiści może być sprytną "pułapką" dla Kościoła. 0,3% ma w przybliżeniu dać tyle, ile dostają z Funduszu
aby tego uniknac nalezy całowicie wymontowac finansowanie związków wyznaniowych z publicznych pieniedzy. wtedy bedzie christianitas na 100% (lub latajacy potwór spagetti na 100%) :)
aj jacy biedni ci duchowni, no nic tylko się rozpłakać nad ich losem, boją się finansowania z podatków bo by się okazało ile osób tak naprawdę jest skłonnych do tego, nagle wyszłoby, że "prawdziwych katolików" nie ma dziewięćdziesiąt kilka procent tylko może trzydzieści, czterdzieści i skończyłoby się budowanie bazylik na każdej ulicy
Nie obchodzi mnie co się stanie z Kościołem po zniesieniu finansowania tegoż. Wyobrażacie sobie jakie larum by podnieśli duchowni, gdyby katolicy byli zmuszani do płacenia na rzecz świątyni Jego Makaronowej Doskonałości?
Komentarze (9)
najlepsze
Ale propozycja rządu rzeczywiści może być sprytną "pułapką" dla Kościoła. 0,3% ma w przybliżeniu dać tyle, ile dostają z Funduszu
Z
na
jak to było super ?!