@odysjestem: przecież napisałem "głównie", wiadomo ze części nie da się u nas uprawiać. Ale nie ma uzasadnienia sprowadzania ziemniaków z Hiszpanii, zwłaszcza że produkcja krajowa ziemniaka na obywatela to pół kilo na dzień.
@KapitanONeil: Co to znaczy "nie ma uzasadnienia"? Zakładamy, że biznes kieruje się rachunkiem zysków i strat, w celu maksymalizacji tego pierwszego i minimalizacji tego drugiego. Widocznie ziemniaki z Hiszpanii są bardziej opłacalne niż te krajowe
@odysjestem: wyjaśniłem wyżej. Mamy aż nadto krajowych ziemniaków, z Hiszpanii nie ma możliwości efektywnego transportu koleją przez napięcia zasilanie i systemy kierowania które są różne w każdym kraju, więc trzeba ciężarówkami które więcej emitują i powodują korki. Więc bilans zysków społecznych jest na korzyść krajowych.
@KapitanONeil: Handlarze ziemniakami, nie kierują się bilansem "zysków społecznych", tylko bilansem konta. Jeśli mimo nadmiaru, o którym mówisz, ziemniaki z Hiszpanii są lepszą opcją, to albo są lepszej jakości, albo krajowe są nieatrakcyjne cenowo
@KapitanONeil: bez związków zawodowych nie można niczego zrobicz. Temat można uznać za zamknięty. Aha i topowe markety mają więcej w tej kwestii do gadania niż polski rząd.
@KapitanONeil: W zdecydowanej większości są. Transport, zwłaszcza przy prostej, nieprzetworzonej żywności, jest dość drogi względem kosztu całego produktu. Dlatego to się w pierwszej kolejności minimalizuje.
Istotny import (czy choćby sprowadzanie z daleka) najczęściej wynika ze słabej jakości krajowych upraw, niedostatecznego wolumenu (albo globalnie, albo w jakimś konkretnym czasie) i jednocześnie możliwości uzgodnienia gwarantowanych wolumenów dostaw po określonych cenach. Gdyby hurtownicy (a w praktyce bezpośrednia dostawa od producenta do detalu jest
Ostatnia zmiana w drzewku komentarzy przyniosła sporo emocji i – nie ma co ukrywać – wiele uwag z Waszej strony. Przeczytaliśmy Wasz feedback, zebraliśmy kluczowe zastrzeżenia i zakasaliśmy rękawy, żeby jak najszybciej poprawić to, co najbardziej przeszkadzało w codziennym korzystaniu z serwisu. Dziś wracamy do Was z podsumowaniem - oto co już udało nam się wdrożyć oraz nad czym będziemy pracować w pierwszej kolejności:
W Norwegii normalnego człowieka już praktycznie nie stać żeby kupić mieszkanie w Oslo dlatego teraz sprzedają pokoje w wspólnym mieszkaniu. I taki pokój można kupić już od 1.700.000 kr - 680.000 zł. Do tego czynsz i wgl. A kawalerki 28m2 zaczynaja się od jakichś 3.800.000 kr czyli 1.520.000 zł. (Półtora miliona xd za 28m2 xdddd). Do tego czynsz prąd internet i można powiedzieć że wypłaty nie ma. Mieszkam w Norwegii z 15
@KapitanONeil O tak, wybieram lokalne pomarańcza i banany zamiast tych importowanych
@Rustyyyy tak
Istotny import (czy choćby sprowadzanie z daleka) najczęściej wynika ze słabej jakości krajowych upraw, niedostatecznego wolumenu (albo globalnie, albo w jakimś konkretnym czasie) i jednocześnie możliwości uzgodnienia gwarantowanych wolumenów dostaw po określonych cenach. Gdyby hurtownicy (a w praktyce bezpośrednia dostawa od producenta do detalu jest