✨️ Obserwuj #mirkoanonim Jestem zdziwiony jak dużo wpisów pojawia się tutaj osób które rzuciły alko i są tym faktem zadowoleni, dumni i czują jakąś poprawę. Oczywiście nie chodzi mi tu o osoby które dotkneły dna ale o takich piwoszy i weekendowych pijaczków. Sam taki byłem. Prawie 20 lat. Teraz mam 36 lat. Popijałem za nastolatka. Od 18nast to każdy weekend w weekend picie. Na studiach jeszcze bardziej. No i tak to trwalo te 20 lat prawie. Życie od weekendu do weekendu. Balety i picie do monitora. Często do zgonu. Ale w poniedziałek 100% ogar. I do piątku. Czasem w tyg wpadało piwko czy dwa, jak się mecz trafil, jak ktoś przyszedł. Ale nigdy nie zachlałem do pracy, nie wpadłem w długi, konflikty z prawem, krzywe akcje. Same pozytywne wspomnienia. Nawet jak kończyłem z urwanym filmem to nie budziłem się w rzygach tylko normalnie w łóżku. Po prostu miałem dziure ale wszystko było ok. Nie upijałem się gdzieś na mieście do końca. Zawsze dobijałem się w domu już na spokojnie. No dobra. Ale od 14 miesięcy nie pije. I co? 95%kontaktów społecznych mniej, niechęć do wszystkiego, zero motywacji, zmieniłem pracę na lżejszą ale gorzej płatną bo mi się nie chce główkować za dużo, kompletnie przestały mnie interesować gry, filmy, muzyka. Podobnie jak kobiety. Najchętniej to bym leżał, spał i tyle. Na spacer czy pobiegać sobie czasem pójdę ale to takie zmuszanie się. Finansowo też nie jest lepiej bo zamiast kupować alko to kupuje jedzenie bo mi się gotować nie chce. Zdrowie, cera bez zmian. Byłem u psychologa, nawet dwóch. No fajnie, porady idź pobiegaj. Było skierowanie do psychiatry, dostałem Asertin i kompletnie nic to nie dało. Dodam tylko jeszcze, że samo rzucenie alko z dnia na dzień nie było dla mnie żadnym wyzwaniem. Przez te 14 miesięcy nie miałem żadnego załamania, żeby myśleć nawet o napiciu się. Nawet wyjścia do baru ze znajomymi były ok, piłem cole i tyle choć pytania jakiego mam raka były dziwne. Alko dalej mam w domu, nawet sporą kolekcję. Na wyciągnięcie ręki. Nie miałem żadnych delir. Ale serio nie widzę żadnych plusów rzucenia tego alko, wręcz same minusy bo potraciłem kontakty społeczne, nie mogę się zresetować po cieżkim tygodniu tylko wybieram teraz lżejszą drogę życia. #alkoholizm #zalesie
✨️ Autor wpisu (OP): @Musze_wygrac_zycie: No niestety. To wygląda tak, że jak nie pijesz to nie jesteś brany pod uwagę do imprez, baletów, dyskotek, na domówki. Przypominają sobie o mnie dopiero gdy potrzebny jest kierowca czy coś. A nawet jak się już umówimy to śmieszkują czy biorę chemie czy radioterapię albo czy jak pije samą colę to wole chłopców. Takie prymitywne żarciki. Ale obracał się w towarzystwie które spotyka
Anonim (nie OP): Ja rowniez ubolewam ze potracilem tak samo jak Ty 95% znajomych. Tylko ze ja polecialem w sport i Tobie tez to polecam. Musi byc jakis zastrzyk czegos dobrego dla organizmu np. endorfin ze sportu wlasnie. Silownia i robienie miesni to dobra rzecz dla kogos kto odstawil a-----l. To dobre wykorzystanie potencjalu.
A z imprez urodzinowych ktore trwaja od 20 od 4 wychodze o 22. Na imprezy firmowe o ile
✨️ Autor wpisu (OP): @mirko_anonim: Ale widzisz. Ja uprawiam sport i uprawiałem jak piłem alko. Tylko wtedy cel był taki, że wiedziałem, że alko mnie zaleje i zależało mi, żebym nie być grubaski i wyrywać d--y. Teraz to się zmuszam do tego. Zmuszam się do tego stopnia, że przegryzam sobie wargi do krwi w czasie biegania. A satysfakcji żadnej. Serio. Nie przypominam sobie abym kiedyś miał taką blokadę. Tak
Anonim (nie OP): Polecam spróbować czegoś innego, bieganie i siłownia to jak dla mnie sporty, które dają najmniej satysfakcji. Szczególnie siłownia wywołuje u mnie obrzydzenie, choć wiadomo jest ona przydatna jeżeli ktoś chce wyrywać d--y, albo ogólnie robić formę.
@mirko_anonim: ale w tych wpisach zawsze pojawia się okres kilku tygodni albo miesiąc. Fajnie byłoby wywołać autorów po roku i zapytać jak tam ich abstynencja ( ͡°͜ʖ͡°)
Jestem zdziwiony jak dużo wpisów pojawia się tutaj osób które rzuciły alko i są tym faktem zadowoleni, dumni i czują jakąś poprawę. Oczywiście nie chodzi mi tu o osoby które dotkneły dna ale o takich piwoszy i weekendowych pijaczków. Sam taki byłem. Prawie 20 lat. Teraz mam 36 lat. Popijałem za nastolatka. Od 18nast to każdy weekend w weekend picie. Na studiach jeszcze bardziej. No i tak to trwalo te 20 lat prawie. Życie od weekendu do weekendu. Balety i picie do monitora. Często do zgonu. Ale w poniedziałek 100% ogar. I do piątku. Czasem w tyg wpadało piwko czy dwa, jak się mecz trafil, jak ktoś przyszedł. Ale nigdy nie zachlałem do pracy, nie wpadłem w długi, konflikty z prawem, krzywe akcje. Same pozytywne wspomnienia. Nawet jak kończyłem z urwanym filmem to nie budziłem się w rzygach tylko normalnie w łóżku. Po prostu miałem dziure ale wszystko było ok. Nie upijałem się gdzieś na mieście do końca. Zawsze dobijałem się w domu już na spokojnie. No dobra. Ale od 14 miesięcy nie pije. I co? 95%kontaktów społecznych mniej, niechęć do wszystkiego, zero motywacji, zmieniłem pracę na lżejszą ale gorzej płatną bo mi się nie chce główkować za dużo, kompletnie przestały mnie interesować gry, filmy, muzyka. Podobnie jak kobiety. Najchętniej to bym leżał, spał i tyle. Na spacer czy pobiegać sobie czasem pójdę ale to takie zmuszanie się. Finansowo też nie jest lepiej bo zamiast kupować alko to kupuje jedzenie bo mi się gotować nie chce. Zdrowie, cera bez zmian. Byłem u psychologa, nawet dwóch. No fajnie, porady idź pobiegaj. Było skierowanie do psychiatry, dostałem Asertin i kompletnie nic to nie dało. Dodam tylko jeszcze, że samo rzucenie alko z dnia na dzień nie było dla mnie żadnym wyzwaniem. Przez te 14 miesięcy nie miałem żadnego załamania, żeby myśleć nawet o napiciu się. Nawet wyjścia do baru ze znajomymi były ok, piłem cole i tyle choć pytania jakiego mam raka były dziwne. Alko dalej mam w domu, nawet sporą kolekcję. Na wyciągnięcie ręki. Nie miałem żadnych delir. Ale serio nie widzę żadnych plusów rzucenia tego alko, wręcz same minusy bo potraciłem kontakty społeczne, nie mogę się zresetować po cieżkim tygodniu tylko wybieram teraz lżejszą drogę życia. #alkoholizm #zalesie
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Nighthuntero
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim
Jaki z tego wniosek? Że zaprzestanie chlania nic nie dało ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Może po prostu nie masz sensu i celu w życiu, i chlanie to trochę maskowało, a teraz widzisz jak wygląda ludzka egzystencjaw całej swojej nagości
Nie masz celu w życiu, musisz go znaleźć.
Tak ci się tylko wydaje, że alko nie zrobiło szkód, ale one pewnie wyjdą z czasem.
A z imprez urodzinowych ktore trwaja od 20 od 4 wychodze o 22. Na imprezy firmowe o ile
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: Nighthuntero
─────────────────────
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: razzor91