Wpis z mikrobloga

#pracbaza #praca #studia #programista15k #programowanie #pracait

Mirasy, chłop lvl21 here. Jestem na rozdrożu. Studiuje technologię chemiczną na polibudzie. Na początku myślałem że praca technologa jest właśnie dla mnie, niestety nikt nie nie uświadomił że wizja zostania technologiem to przejście całej drogi od aparaturowego ( perspektywa kilkunastu lat ) i to bardzo mglista, bo technolog w jakimś sensowym kołchozie (rafineria Gdańska) siedzi na stanowisku do emerytury i jest ich jak kot napłakał a sufit cenowy to kilkanaście k. Studia mnie potwornie męczą, uczę się rzeczy których i tak nie wykorzystam, nie przydadzą mi się a są mega ciężkie. Musze wziąć dziekankę bo mnie typ z fizyki uwalił 2 raz i będę na 3 roku powtarzał pierdołę, która jest mi potrzebna jak 3 noga. Na myśl o powrocie do tego burdelu mnie skręca, a wizja efektów włożonej pracy w skończenie studiów mnie absolutnie nie motywuje ani nie pociesza xd. Co muszę przyznać to to że nauczyłem się na zajęciach podstaw Invenotra i AutoCada, i to mi się mega spodobało, od roku sam robię projekty ( główny projekt to symulator samolotu ) z różnych rzeczy, od elektromechanicznych po meble. Staram się dobrze ogarnąć program i pracę w nim, ale gdzie nie patrzę to ofert jest stosunkowo mało i zawsze jest wymagane wyższe ukończone. Stricte projektowania samego nie mogę znaleźć nigdzie w okolicy od 6msc. Bardzo mnie to jara, siedzę po nocach i próbuje być w tym coraz lepszy, ale nie wiem nawet czy jest szansa że uda mi się z tego kiedykolwiek utrzymać. Wysyłałem CV do wszystkich firm jakie zajmują się symulatorami lotów wraz ze swoim portfolio ale żadna mi nie odpowiedziała. Nie wiem czy próbować na siłę skończyć studia i jednak iść do rafinerii ( warunki są wręcz ekskluzywne jak na kołchoz ) czy zaraz iść do rafinerii, bo możliwości rozwoju tam są ( te studia nie są tam potrzebne żeby się sensownie dorobić bo i tak awansuje się na drodze egzaminów wew. )

Moi rodzice mają firmę reklamową, biznes się im w miarę kręci, jedynym ich problemem jest kredyt hipoteczny we frankach który no sami wiecie jak to z nimi było... Tata zajmuje się wykonawstwem a mama projektami. Przed studiami uczyłem się programów graficznych, jednak oni nie mają potrzeby na projektanta, tylko na murzyna do roboty a to jest robota jak na budowie ( wieszanie banerów na rusztowaniach itd. ). Będą pracować tam pewnie aż im zdrowie nie pozwoli, bo jak widzą wyliczenia emerytur to już trumien szukają xd, więc jakiekolwiek przejęcie biznesu to tak za 40 lat. Samemu od strony projektanta graficznego bardzo ciężko zdobyć zlecenia - rynek jest przesycony. Jedyne co mi przychodziło do głowy do zlecenia zagraniczne , mógłbym korzystać z ich portfolio i dawać relatywnie niskie ceny projektów dla zagranicznych klientów, a dla mnie i tak to by była dobra kasa. Angielski znam bardzo dobrze, wyżej niż B, rosyjski w stopniu komunikatywnym. Tylko też to nie jest wiecie nie wiadomo jaki biznes, bardziej taki januszex, żeby było jasne.

No i oczywiście myślałem o nauce własnej pod kątem IT, mamy w rodzinie programistę który pewnie by mnie pokierował ( jest szefem działu w Lotosie, bardzo profesjonalny człowiek). Coś tam na studiach i sam próbowałem ale stwierdziłem że CADa będzie lepiej się uczyć. Jeśli nauczyłem się sam dobrze Inventora Autocada i Solidworksa to pewnie programowania też bym się nauczył.

Nie oczekuje że ktokolwiek da mi przepis na sukces, ale zawsze warto posłuchać opinii, może coś mi to rozjaśni :)
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 0
@Someguy3517372: Przekonałem się że w innych branżach też jest bardzo ciężko wejść na rynek. Obecnie jest wiele firm i podmiotów mocno usadzonych, i konkurowanie z nimi to kopanie się z koniem w projektowaniu czy to CAD czy grafice wektorowej czy PS itd.
  • Odpowiedz
@Werwolf12:

Bardzo mnie to jara, siedzę po nocach i próbuje być w tym coraz lepszy, ale nie wiem nawet czy jest szansa że uda mi się z tego kiedykolwiek utrzymać.


@Werwolf12: Miałem kumpla który skończył coś podobnego i promotor powiedział mu wprost: Albo pan wyjedzie albo ten papierek się panu nigdy nie przyda. No i wyjechał. Teraz pracuje w zawodzie i się rozwija, bardzo dobrze mu się wiedzie.
  • Odpowiedz
@Werwolf12: był jakiś miras chemik, który wyjechał do Szwajcarii, robi tam fajną karierę i sobie w spokoju żyje, pewnie jak znajdziesz tagi to i się tam pojawi.
  • Odpowiedz
@Werwolf12: Chemia na PG, o boshe o k---a. xD

Przecież to kończy bardzo duzo ludzi, więcej niż rynek jest w stanie wchłonąć. Jedyna sensowna opcja to doktorat i trzepanie grantów, ale jak Ci nie idzie z fiza z 1 czy 2 roku to może być słabo. Co do cada to nie słyszałem, żeby w tym była robota, a skończyłem tez PG i 90% moich znajomych, w tym ja uciekło do IT.
Co
  • Odpowiedz
  • 0
@BreathDeath: Obecnie to nas na roku jest niecała 30. No dwóch lat nie mam zrobionych bo sie bujam z tą zasraną fizyką, gdzie chłop postawił sobie za punkt honoru mnie nie puścić bo ja chemii teorytycznej nie zdam ( nie dociera do typa że ja tego nawet nie mam) Dziekan wydziału fizycznego mnie nie chce puścić do innego prowadzącego, a profesor powiedział że jak chce komis to mogę się wstrzymać
  • Odpowiedz