Wpis z mikrobloga

Takie nocne feelsy mnie wzięły żeby podzielić się przemyśleniami i zasięgnąć porady.

Od niedawna gdzieś już z miesiąc temu dostrzegłem u siebie pierwsze symptomy nerwicy serca, objawiło się to po ostatnim dosyć stresowym okresie w moim życiu. Na początku nie wiedziałem co mi do końca jest bo zaczęło się niewinnie od zwykłego kłucia w klatce piersiowej, aż do chorych schiz kiedy po prostu zacząłem się bać o życie bo objawy ze strony ciała były druzgocące. Po wykonaniu podstawowych badań ekg morfologia osłuchanie itd. miałem spokój na może 2 tygodnie.

Po tych 2 tygodniach znowu coś w głowie się przestawiło i objawy powróciły w tej samej kolejności tylko z dużo większym efektem niż wcześniej. Najgorsze było jak pierwszy raz w życiu dostałem aury migrenowej, myślałem że jakiś udar albo coś podobnego, bo pół ekranu praktycznie przysłoniła czarna plama, pojawiły się jakieś przeźroczyste fale, nie mogłem czytać ani normalnie funkcjonować, z racji z tego że to był okres kiedy już zaczynałem sobie wkręcać choroby doszło do tego jeszcze paraliż twarzy i problem z mówieniem, po około 30 minutach przyszła sroga migrena która wbrew pozorom mnie nieco uspokoiła. Poczytałem trochę o nerwicach i różnych hipochondriach bo miałem kiedyś epizody wmawiania sobie jakichś różnych chorób z trochę mniejszymi jazdami i wyglądało że wszystko się zgadza.

Jakby mi ktoś powiedział kilka miesięcy temu, że będę latał z ciśnieniomierzem co pół godziny i mierzył sobie ciśnienie czy okresowo sprawdzał tętnice na szyi celem sprawdzenia czy żyję albo nie zrobił się jakiś zakrzep zaśmiał bym mu się w twarz. Teraz, gdy jestem wśród innych chorych docieniam i dostrzegam jak #!$%@? i rujnująca życie jest to choroba :/. Codziennie wstajesz i maszyna losująca wykręca Ci kolejną chorobę która daje objawy jak byś miał zaraz wyciągnąć kopyta, albo niszczy Ci dzień ciągłym zamartwianiem się czy to nie ostatni dzień i nie będziesz miał nagłego zatrzymania krążenia.

Jako że jestem w tych tematach nowy chciałbym się dowiedzieć jak wy radzicie sobie z #nerwica #nerwicalekowa w sumie też #hipohondria czy #stres słowem zakończenia w tym wszystkim na pewno nie pomaga fakt że za rogiem kryje się cichy przyjaciel kusiciel Dr. Google który tylko czeka aż go zapytasz o kolejne objawy. Trochę długie ale myślę że każdy wie o co chodzi po 2/4 linijkach tekstu.
  • 4
@HxRT0301: Najlepiej od razu zabrać się za leczenie, bo nerwica bywa podstępna i z czasem może przybierać na sile. Ja na początku to bagatelizowałem i później wracałem z uczelni 80km z różnymi objawami somatycznymi, trzymając się za serce xD Świadczy to o tym, że z czasem człowiek jeszcze bardziej się nakręca, dochodzą lęki przed kolejnymi atakami paniki, zaczynasz unikać miejsc publicznych, kolejek, budzisz się zlany potem itd. Wiec najlepiej na początku
@Fox7er: Fajnie się czytało zwłaszcza, że mamy podobne objawy, dzięki za odzew :). Rzeczywiście z rodzicami jest problem tylko w drugą stronę bo byli dosyć toksyczni dla siebie przez co było dużo jazd z tym, pewnie jak większość ludzi w tamtych latach, mało znam ludzi którzy mieli w miarę normalnych rodziców na "dzielni". Tak jak mówisz może mieć to jakiś wpływ, nigdy tego nie wiązałem z tym problemem.
@HxRT0301: Przyczyn może być cała masa, wszystko się nawarstwia, a większość z nas nie wie jak sobie z tym poprawnie radzić. Dodatkowo każdy ma inną tolerancje na stres. (Jeden straci pracę i popadnie w depresję, inny wygra z nowotworem i założy fundacje - przykładów jest cała masa) Zostaje przekroczona pewna granica, domino rusza i zaczyna się eldorado. []

Do tego potrzebny dobry terapeuta. Ewentualnie farmakologia,
@HxRT0301: Hej ja mam tak samo, nerwice serca pare lat temu zdiagnozował mi kardiolog po wielu badaniach ale ostatecznie to olałem (co było błędem!) dopiero od nie dawna podjąłem leczenie w ramach farmako + psycho terapii i jest poprawa! Ciśnienie i puls w normie, nie mierze sobie cały czas pulsu i nie biegam z ciśnieniomierzem :) Jakbyś miał pytania to uderzaj priv!