Wpis z mikrobloga

@Zdziszko: ładnie się grubasy zesrały.

A te wszelkie ruchy pro fat, co promują otyłość i mowią, że to jest ładne czy nawet zdrowe, powinni być traktowani jak organizacje terrorystyczne.

Oczywiście zesrańsko ze strony grubasów, ale nie wszystkich, bo niektórzy wprost piszą, że są grubi, ale to dobry pomysł, no i oczywiście juleczek lewicowych
  • Odpowiedz
Imho po kiego ciula obserwujesz jakieś małolaty? Nie ogarniam was czasem.


@PiersiowkaPelnaZiol: Ty wiesz jak działa twitter? Bo chyba nie.

Ktoś z twoich obserwujących, albo kogo obserwujesz zalajkuje post, wyśmiewający jak tutaj taki wysryw i już widnieje ci to na głównej twojej ściany twittera.
  • Odpowiedz
@Zdziszko ale wiecie że zaburzenia odżywiania to też anoreksja/bulimia? Mama koleżanka pracuje w oddziale psychiatrycznym w szpitalu, który ma program typowo dla osób z takimi zaburzeniami. Są dziewczyny (i chłopaki też ale głównie dziewczyny), które zakładały jedzenie 1000 kcal dzienne ale na wszelki wypadek zawyżały wszystko co jedzą, żeby na pewno tej wartości nie przekroczyć więc realnie jadły może z 800 kcal, równocześnie ćwicząc codziennie treningi mające spalić te 1000 kcal. Wykończone,
  • Odpowiedz
a, zapomniałam że to era debilizmów że je się wszystko tylko liczy kalorie wiec zamiast obiadu czy wielkiej miski sałatki z tuńczykiem kretynka kupuje pączka w lukrze ( ͡° ͜ʖ ͡°).


@arinkao: przecież możesz w ciągu dnia zjeść sobie na przykład śniadanie + wielką miskę sałatki z tuńczykiem i jak zostaną ci kalorie w puli na takiego pączka to śmiało można sobie wliczyć, ja nie widzę z
  • Odpowiedz
@Monneypenny: Ma sens to co piszesz. Ale samo podawanie kalorii przy produktach nie powinno być „triggerem”. To tylko dowodzi, że problem jest o wiele bardziej złożony i powinno się go zacząć naprawiać od niegloryfikowania ultra szczupłych i wysportowanych modeli/modelek jakby to byli jedyni normalni ludzie.
  • Odpowiedz
@Monneypenny: oj biedne grubaski.
Wiesz, jestem zaleczona alkoholiczka. Sytuacja jest taka, że w moim ulubionym supermarkecie żeby dojść do działu z mięsem, muszę, ale to muszę przejść przez alejkę z winami. I co? I gówno to kogokolwiek obchodzi, a za sam pomysł o poprzestawianiu chyba by mnie wyśmiali wszyscy. Tylko te biedne grubaski takie delikatne, że nie można ich stresować. Innym nałogowcom można w twarz pluć
  • Odpowiedz