Wpis z mikrobloga

https://nerdheim.pl/post/recenzja-komiksu-malarz/

Godlewski (w sumie nazwisko zobowiązuje) godnie wypełnia wolę Lovecrafta. Dosłownie malując gęsty i mroczny klimat, przy jednoczesnym czerpaniu inspiracji od amerykańskiego pisarza, sprawił, że lovecraftiańskie mity odżyły na nowo. W Malarzu nie sposób nie wyczuć nuty płynącej wprost z Widma nad Innsmouth. Motywy marynistyczne, tajemnicze istoty i substancje niewiadomego pochodzenia – to trzy główne składowe, na których opierają się dzieła amerykańskiego pisarza. A skoro już jesteśmy przy magicznej trójce… W komiksie mamy, że tak sobie pozwolę napisać, trójdzielny układ czasu i rzeczywistości. Do zilustrowania każdej z tych sfer zastosowano, uwaga, trzy różne kolory. Rzucający się w oczy odcień szarości, czerni i bieli wykorzystano przy narracji w czasie rzeczywistym, a plansze retrospekcyjne bazują na czerni, bieli oraz odcieniach zieleni. Z kolei w motywie wizji/snu poza dwoma powtarzającymi się barwami właściwymi szachownicy zastosowano żółć (ciekawe, czy to ukłon w stronę Roberta W. Chambersa, autora Króla w Żółci). Jeśli do pięknych plansz dodamy zgrabnie poprowadzoną akcję oraz umiejętne lawirowanie nią w czasie, to otrzymujemy obraz istnego szaleństwa, którego zapis powinien zagościć na półkach każdego miłośnika komiksu i twórczości Samotnika z Providence.
Recenzja komiksu Malarz
#komiks #komiksy #nerdheim
Nerdheim - https://nerdheim.pl/post/recenzja-komiksu-malarz/

Godlewski (w sumie na...

źródło: comment_1648837415TWzdC2QzvOynK8ERIXw0IF.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach