Wpis z mikrobloga

W takich sytuacjach przydałaby się poręczna fiolka z dzikim ogniem. Takie koktajle mołotowa by podbiły cały świat xD


@Mnichuy: ten motyw już dawno został wyjaśniony kiedy atakowano stolicę parę sezonów temu. Gdyby wszyscy biegali z dzikim ogniem to by w wyniku zamieszania sami się podpalili.
@Mnichuy: no właśnie nie bardzo. Siedzi sobie taki oficer z fioleczką na koniu. Koń się wystraszył, jebudu w fioleczkę i się oficer pali. Gdyby to było takie proste to w średniowiecznych bitwach mielibyśmy mnóstwo łatwopalnych broni.
To jest po prostu zbyt ryzykowne.
@Mnichuy: Od dzikiego ognia mocniejszy jest tylko ogień słońca, z wnętrza ziemi i smoczy. Można więc założyć, że smok odporny na swój ogień przetrzyma też dziki.
@Rski: Nie no bo tak sobie myślę co ten biedny Qyburn może jeszcze podziałać na te smoki i powoli mu się opcje kończą. Wiadomo że balista dobra ale też i niecelna, dziki ogień też nie, magia też odpada bo to byłaby przesada by go spellami #!$%@?ć. Chyba że w stolicy rozstawią z 1000 takich balist to wtedy może i to wypali.
@Peteroo: Mi się podobała ta scena, Jams obserwując grilla swojej armii pewnie przypomniał sobie co wyprawiał Aerys za czasów swojego szaleństwa i mimo zerowych szans postanowił zaatakować. Ciekawie widzieć jak postać która na początku tej historii zrzuciła dziecko z wieży aby utrzymać swój brzydki mały sekret teraz robi coś tak pozbawionego instynktu samozachowawczego.
@Asterling: Czy ja wiem czy prawie zamordował. Skrzydła to najsłabsza część smoka, nie wiadomo czy by uszkodzi kości smoka. W końcu Qyburn kazał Cersei strzelić do tej czaszki z paru metrów, a jak smoki latają to wzrasta odległość znacząco to pomijając celność utrata prędkości jest straszna.