Wpis z mikrobloga

sałntrag:https://www.youtube.com/watch?v=NdNFFC0p7N4&index=2&list=PLmIL5pjHzXC_-TmsLh5iQamfjIW9OQEkl


Nie wiem jak zacząć kocury, ale będzie o przerażeniu. To na bank. Kiedyś w drodze do pracy mignęła mi na telefonie seria zdjęć nastolatków ze Stanów. W całej, nazwijmy to, ekspozycji chodziło o tzw. generation gap czyli JAK JA BYŁEM W TWOIM WIEKU to cośtam tylko z taką kiwką, że nie było punktu odniesienia. Artysta fotograf (ekhm) wymyślił sobie, że #!$%@? na koniec swój wiek w stopce ale na zdjęciach ujmie tylko świat teraźniejszy. Na fotkach widać było dzieciaki w normalnych sytuacjach: sześć koleżanek ogląda film, #!$%@? na kanapie trzymają się za ręce, ktoś się przytula; siedzą w knajpie z telefonami, frytki nieruszone i takie tam. Niby nic ale jak już skumasz o co chodziło, to można się zastanowić. A chodziło, maluszku, o ich oczy. Puste, suche jak tost bez dżemu spojrzenia. Jeżeli posłuchasz co mają do powiedzenia młodzi ludzie na zachodzie to faktycznie można odnieść wrażenie, że mają dużo: emancypacja koncepcji życia uwarunkowanego pozytywnymi uczuciami zastąpiła #!$%@? w szatniach lamusów z trzeciej klasy i właściwie wszystko powinno być w porządku... Nikt nie ma problemu z rozmawianiem o swoich uczuciach, ekspresją, dzieciaki są kulturalne i zamiast robić się czerwone na hasło ‘’seks’’ otwarcie przyznają się do przypuszczeń o swoich preferencjach. Pomagają sobie nawzajem, wspierają w chwilach pierwszych załamek. #!$%@? tylko, że emancypacja koncepcji życia uwarunkowanego pozytywnymi uczuciami jest nie do wymówienia dla dziewięćdziesięciu dziewięciu procent zainteresowanych i za #!$%@? te 99 nie wie co to znaczy. Ale to robi. To jest mniej więcej tak, jakbym ja się zdecydował warzyć piwo na poważnie. Powiedzmy, że zamówiłem sobie słody, chmiele, mam gary i sterylizator. Prawem analogii wyrzucam chmiele do kibla, gotuję wodę w czajniku, polewam nią psa a słody mieszam ze sterylizatorem i idę spać. Trzeba #!$%@? próbować, przecież kiedyś ci się uda. Każdy z nas jest utalentowany w jakiś sposób, na pewno kiedyś to odkryjesz i zawiniesz świat w banknot. Zobaczyłem to kiedy Tymek (legendo witamy z powrotem w pisankach) eony temu pokazał mi Mac Millera. Nienawidzę jego produkcji bo, według mnie, są sztandarem dla tematu dzisiejszej pisanki. Za zaistniałą sytuację winię oczywiście rodziców. Nie wiem czy zauważyliście ale im dalej w przyszłość tym dzieci są przedmiotem coraz bardziej niekomfortowej debaty. Dla urodzonych po osiemdziesiątym dziewiątym: nasi starzy mieli #!$%@?, rodzina to była norma. Nie istniało pojęcie ‘’singiel’’. Było albo ‘’kawaler’’ albo ‘’panna’’, a jeżeli ktoś się zapomniał pospieszyć to stawał się albo ‘’starym kawalerem’’ albo ‘’starą panną’’. Życie w pojedynkę nosiło znamiona antysocjalne i uważano cię za dziwaka, jeżeli nie miałeś/ -łaś dzieci. Wiem, że było o tym tysiąc memów bo kiedyś w jakimś Andrzeju coś pękło, coś się ewidentnie skończyło i wrzucił w net łańcuszek o jedzeniu czereśni z kałuży, natomiast chodzi mi o szersze spojrzenie na, no #!$%@? nie bójmy się tego powiedzieć bo my się niczego nie boimy a mówić to już najbardziej, problem. Rodzina to była za komuny norma. Dzieci to była norma. Jeżeli coś jest normą to podchodzisz do tego bez specjalnej wczutki, po prostu jest to część twojego życia. Jeżeli masz samochód to po prostu nim śmigasz i akceptujesz jego obecność dopóty, dopóki się nie #!$%@?. I dokładnie taką jazdę mieli nasi starzy. Odprowadzali nas do przedszkola, dawali jeść, sadzali przed telewizorem, czytali książki na głos i kładli spać. Wszystko było w porządku dopóty, dopóki czegoś nie #!$%@?śmy. Wtedy, w zależności od ilości spowodowanych szkód, albo dostawaliśmy zjeby albo #!$%@?. Po pięciu minutach lekkiej #!$%@? traumy szło się na boicho dalej psuć świat ale już inaczej, sprytniej. Tak psuć, żeby cię nie złapali. Łapali #!$%@? zawsze, ale to nas rozwijało. Kombinowaliśmy jak tu #!$%@?ć komuś dzień, żeby było na innych albo wykłócić się o bramę z ewidentnie spalonego z osiedlowym komitetem sędziowskim. Czasem się udawało, czasem nie ale nasze umysły pracowały cały czas. Pamiętam jak Elżba wbiła do przedszkola na wystawę plastyczną mojej grupy CHYBA pięciolatków. Zadanie było trudne: mieliśmy ułożyć literkę C z plasteliny, #!$%@?ć to na czystą kartkę A4 i powiesić na ścianie. Rozkminiłem, że moje C będzie najlepsze na świecie i latałem se po stolikach innych dzieciaków pożyczając po kawałku plasteliny (każdy miał tylko jeden kolor) i z wywalonym jęzorem wykleiłem tęczowe C, tylko, że odwrotnie. Wystawa wyglądała tak: zielone C, niebieskie C, czerwone C, szare C, żółte C, osiemnastokolorowe ɔ, itd... Kiedy moja matka zobaczyła moje dzieło powiedziała, że jestem #!$%@? debilem i jak jeszcze raz coś takiego odjebię to będę sam se chodził na wystawy plastyczne bo ona nie będzie za mnie świecić oczami przed panią przedszkolanką. Nigdy nie musiała już świecić... przynajmniej w przedszkolu. Dzisiaj moje C byłoby pewnie przedmiotem debaty na konferencji zwołanej przez panią Zosię (pozdrawiam jak jeszcze żyje i to czyta) i bankowo zostałoby wyróżnione ze względu na jego artystyczny charakter. Wmówiono by mi, że mam talent plastyczny, poświęciłbym całe dzieciństwo na mniej lub bardziej udane przymiarki do rzeźby czy malarstwa, będąc nastolatkiem stałbym się guru jakiejś sekty psychopatów z Komą na uszach zdobywając ich miłość przez malowanie plecaków i-kończąc profilowe liceum-złożył aplikację na ASP. I tu zaczęłaby się tragedia. To jest proste jak #!$%@?: UŁOŻYŁEM C ODWROTNIE BO BYŁEM #!$%@? DZIECKIEM. COŚ MI NA CHWILĘ #!$%@?ŁO BO UCZYŁEM SIĘ ŻYCIA NA POZIOMIE RETARD. Nie wiedzieć czemu nagle stres stał się przeciwnikiem rozwoju. Tu może dygresja: gdyby małpy nie miały non stop #!$%@? u silniejszych zwierząt i warunków meteorologicznych to nigdy nie stałyby się ludźmi. Koniec dygresji. Na lekcjach biologii nauczyłem się, że ewolucja to bezwzględna szmata i narządy nieużywane zanikają. Spokojnie da się to przełożyć na psychologię rozwoju i, znowu prawem analogii, umysł. NIE MÓZG: umysł. Hardware wszyscy mamy taki sam: neurony przenoszą ładunki elektryczne żebyś mógł #!$%@?ć klocka. Przenoszą je również kiedy próbujesz zrozumieć czemu piłka odbija się od ściany i spada a nie wisi w powietrzu. Przenoszą kiedy śpisz. Umysł nie ma nic wspólnego z mechaniką. Jest twoją duszą i nie podlega żadnym prawom, po prostu reaguje na bodźce w unikalny dla każdego sposób. Mózg pracuje, umysł robi karierę. Brzydko mówiąc: mózg to gleba nawożona obornikiem a umysł to zwyczajnie plony tych działań. Glebę i obornik mamy wszyscy identyczne, natomiast jak to #!$%@? razem połączyć mając na względzie kalendarz rolniczy jest dla niektórych nie do ogarnięcia. Which is cool: od tego ma się rodziców i nauczycieli, natomiast jeżeli ma się #!$%@? to zwyczajnie skończy sie ugorem i rżyskiem. I z uosobieniem tych dwóch zjawisk miałem od zeszłego wtorku do czwartku przyjemność obcować.

Blake zgłosił się na okres próbny, stanął i tak stał. Bez słowa, stał sobie po prostu. Mówię: Blake, może zdejmiesz plecak i usiądziesz? OK. Zdjął i usiadł. I siedział. Mówię: Blake, czemu przyjechałeś godzinę wcześniej niż normalnie? Masz taki rozkład autobusów, że albo musisz jechać tym wiesz, co rusza o piątej albo nastęonym co jedzie potem i będziesz wtedy za późno i dlatego tym wcześniejszym? Tak. No to #!$%@? Blake, musimy ci załatwić transport, masz pociągi może z Leyland? Nie. No dobrze, nie możesz być tu godzinę wcześniej bo to jest bez sensu, tracisz swój czas, dawaj wpadaj pięć minut spóźniony i załatwimy to w kadrach. Ale ja nie muszę , nie przyjechałem tu autobusem. A czym przyjechałeś Blake? Ktoś mnie podwiózł. I może wam się wydawać, że ta rozmowa nie ma sensu bo Blake jest idiotą. Blake nie jest bo żeby być idiotą trzeba być niedorozwiniętym umysłowo. Blake kmini, że 3 x 4 to jest dwanaście. Rozumie, że jak jest wysoko na platformie to nie może tam wystawiać ręki bo mu to zaburzy kiedyś równowagę i spadnie. On to kmini. Blake normalnie rozróżnia zło od dobra. W środę przychodzę do robo jest za osiem ósma. Blake jak zwykle za wcześnie i stoi przed maszyną do podbicia karty. Stoi i na nią patrzy po prostu. Mówię Blake, czemu ty tu jesteś i patrzysz na ten wyświetlacz? Blake, że czeka, żeby sie odbić. Ja mówię, że ma jeszcze 38 minut, żeby to zrobić i może sobie pójść na stołówkę albo na dwór. OK. Poszedł. Wrócił minutę przed czasem i podbił kartę. Skwituję ciszą jego działania podczas dnia, za dużo widziałem, żeby pastwić się nad jednym kolesiem w jakiejś #!$%@? pisance. Pod koniec zmiany przyjeżdża kurier i zabiera paczki. Kurier przyjechał, proszę Blake’a, żeby otworzył drzwi. Blake pyta jak. Mówię, że tam jest kłódka i trzeba kluczykiem. On nie wie jak i prosi, żebym pokazał. Pokazałem i zrobił. Pożegnałem Blake’a w piątek nie dlatego, że jego oczy były puste ale dlatego, że wpływały na jego ruchy. Spowalniały go i rozmywały postrzeganie.

My point is: jeżeli cały swój czas spędzasz na niańczeniu swojego dziecka to nie dziw się, że będziesz skazany/-a na jego/jej obecność w swoim życiu do jego końca. Nie #!$%@? mi, mamo Blake’a, że on jest szczególny bo Blake to zwykły nieogar, który nie potrafi OTWORZYĆ KŁÓDKI BEZ INSTRUKCJI. Nadopiekuńczość generuje podludzi. Gości, którzy w wieku 25-ciu lat stoją gapiąc się na #!$%@? wyświetlacz maszyny odbijającej ich kartę. Przez trzydzieści #!$%@? minut. I teraz najgorsze:

O tym czy przyjąć Blake’a do roboty czy go #!$%@?ć decyduje, w wymienionym przypadku, Mar. Mar jadł czereśnie z kałuży. O tym, czy Mar decyduje decyduje jego szefunio, który ma 60 lat i nawet nie chcę sobie wyobrażać z czego on jadł czereśnie bo czasy jego młodości były niewesołe. Ani Mar ani jego szefunio nie rozumieją czemu mają dawać komuś czereśnie zroszone wodą Evian jak sami mieli kałużę. Światem rządzą stare zasady, nowe mogą co najwyżej sobie pokrzyczeć i się naobrażać. Bóg nie dotknął cię #!$%@? swoim namaszczonym palcem, jeżeli dobijesz do średniej masz szczęście. Jeżeli jesteś szczególny to w pejoratywny, bardzo zły sposób. Widać to po sposobie w jaki się poruszasz i mówisz. Czuć to na milę morską. Po raz trzeci, prawem analogii, tak jest dzisiaj z rapem. Jest to przerażające. To na bank.


#uk #laikike1 #coolstory
  • 3