Aktywne Wpisy

WypadlemZKajaka +74
Zauważyliście, że w świecie #f1 nikogo nie interesuje Norris? Aktualny Mistrz świata nie wystartował do ostatniego wyścigu, a wszyscy mają to gdzieś. Ogólnie chyba świat F1 nie ma dla niego zbyt wiele uznania bo mistrzostwo dostał w prezencie od grubasa

psspspspsp +16





Moje pierwsze wspomnienie z Polski, to jak mama poprawiała mi różową chustkę w białe grochy na lotnisku w Warszawie.
Wspomnienia wakacyjne z dzieciństwa to Stadion Dziesięciolecia, po którym włóczyłam się godzinami w kwitnącym kapitalizmie. Każdy wokół skupiony na własnym interesie, ale gdy się zgubiłam, byłam głodna lub się przewróciłam, zawsze był ktoś, kto by nakarmił, znalazł rodziców, podniósł. W tej samej Warszawie na muranowskim podwórku zrzucaliśmy się z dzieciakami, każdy tyle, ile miał, a potem szliśmy i kupowaliśmy dla wszystkich po lodzie, Kredce. Ktoś przeciągnął kabel przez okno i postawił na podwórku, na schronie, telewizor. To pierwsze wspomnienia solidarności społecznej w praktyce.
Na bazarze przy Broniewskiego kupiłam najcenniejszą w moim nastoletnim życiu książkę, pierwsze wydanie opowiadań Sapkowskiego. Niedługo potem zdobyłam jego autograf w Klifie. Dziesięć lat później mama mówi mi, że jest taka uboga, samotna matka z córką i nie chcą przyjąć pomocy. Więc najlepiej żebym zadzwoniła udając jakąś akcję św. Mikołaja i zapytała tą nastolatkę, co by chciała pod choinkę. Dziewczyna powiedziała, że najchętniej jakieś książki, fantastykę. Ponieważ nie wiem co przez “fantastykę” ma na myśli współczesna młodzież, zapytałam czy chodzi jej o “Zmierzch”. Powiedziała, że nie, że teraz na przykład czyta Sapkowskiego. Parę dni później byliśmy pod jej drzwiami, nacisnęliśmy dzwonek i uciekliśmy zostawiając całą sagę Wiedźmina i Pana Lodowego Ogrodu, plus jakieś sprzęty kuchenne. To były najlepsze święta ever.
W tej samej Warszawie opluto mnie, kazano s--------ć do Wietnamu, wyzywano od k--w i wykonano na mój widok gest “heil hitler”.
Gdy raz pod tym również Klifem zaczepiła mnie grupka dresów, podszedł ich dwumetrowy ziomek, Szymon, i mówi “ej, ona jest w porządku, zostawcie ją”. Szymona uczyłam matematyki będąc zwolnioną z lekcji, bo nauczycielka stwierdziła, że ja już umiem co mam umieć bardzo dobrze, a on jest zagrożony. Wtedy odkryłam po raz pierwszy, jak bardzo lubię uczyć.
Na mój pierwszy koncert poszłam jako gimnazjalistka do warszawskiej Stodoły, na Hey. Uznałam, że trzeba wyglądać dorośle i się umalować. Jedyne co umiałam obsłużyć z kosmetyczki mamy, to niebieski cień do powiek z brokatem. No cóż, nie udało mi się wtopić w tłum.
Przyznaję, że były lata, gdy nie sprzątałam po psie. Bardzo za to Warszawę przepraszam.
W ostatnią niedzielę startowałam w wyborach z Warszawy i odbierałam wiadomości z Irlandii, Norwegii, USA, Kanady, Australii, Finlandii i Bangladeszu, ze zdjęciami kart wyborczych i krzyżykiem przy moim nazwisku. W samej Warszawie zagłosowały na mnie 1894 osoby. Porównuję wynik z Miriam (3644) i myślę sobie, że nieźle, jak na różnicę w antenowym czasie jej i moim (0 sekund). Niewiele mi brakowało by dogonić jedynkę z PSL (2503), Krystiana Legierskiego (2124) czy Piotra Ikonowicza (2127). Zdobyłam więcej głosów niż Joanna Erbel (884).
To będzie jedno z najbardziej absurdalnych i najwspanialszych moich wspomnień z Warszawy, które Wam zawdzięczam. Jeszcze raz dziękuję i w ramach podziękowań miałam załączyć Gatę, która jak zwykle nie głosowała, ale przynajmniej nie narzeka, choć kuleje ostatnio na prawą nogę (przypadek? nie sądzę). Załączam jednak Tumanowicza, organizatora Marszu Niepodległości, którego pobiłam na głowę (983).
FTW, wracam do pracy.
EDIT 1 Żeby nie było, zdjęcie photoszopowane przez internatutów, tam kija nie było wink emoticon
#neuropa #4kuce #4konserwy
źródło: comment_0lHfjgNmn2LF9USitRDFQr1GfFR6n0En.jpg
Pobierzdzięki, fajny list
ps.
Komentarz usunięty przez autora