• 276
@Rimfire a co w sytuacji, gdy studiuję zaocznie w innym mieście, w którym nocuje między zajęciami, które odbywają się 8-20 w sobotę i 8-20 w niedzielę? Jedzenie na sobotę mam, na niedzielę przygotowane w piątek nie wytrzyma, bo uczelnia nie zapewnia lodówki ani nic, a w miejscu w którym nocuje nie mam możliwości przygotować jedzenia? ()
@Bust4: Żabki zabijają mnie niektórymi cenami, np. za koncentrat pomidorowy chcieli wziąć o 70% więcej, niż w sklepie 50m dalej (to nie była niedziela, ani "święta sobota", więc oba były normalnie otwarte), ostatnio chciałem kupić krakersy, bo naszła mnie ochota na krakersy z serkiem do smarowania pieczywa i ajwarem ( bo tak lubię) - no i oczywiście nie było, a toż to towar 1. potrzeby! No cholera, otwierać Biedronkę, #!$%@?! (
ja #!$%@?... #zakazhandlu w niedzielę to jest jakiś żart.
Wczoraj - kolejki jak przed końcem świata #!$%@?, obłęd, ale #!$%@?ć, przeżyłem.
Dzisiaj rano dociera do mnie - #!$%@?, grillujemy dzisiaj ze znajomymi! przecież "dzięki temu że nikt dzisiaj nie pracuje mamy więcej czasu na spędzanie czasu z rodziną i przyjaciółmi" ( ͡º ͜ʖ͡º)

Lece do lokalnego sklepiku po kiełbe, jedyny otwarty w promieniu wielu kilometrów o którym
@izkYT: Bo nie robię zakupów na "przyda się" jeśli wcześniej czegoś nie planuję.
Od 89r. nie trzeba tak robić, nie wiem czy wiesz, ale brak dostępności towaru to był dawno temu, i jak teraz kupujesz rzeczy na zapas których raczej nie będzie potrzebował ale nigdy nie wiesz, to troszkę żałość i niepotrzebne wydatki.

Co jeśli kupił bym na zapas mięcho? a w poniedziałek wyjeżdżam na tydzień w celach służbowych - mam