Opowiem Wam moją historię.

Pracowałem kiedyś w korpo, a w korpo, jak to w korpo, pracowała duża liczba osób. W związku z dużą ilością pracowników, kibel też był duży, tzn. dwie komory i pisuar (to był męski jurgen klopp). Kibel ów umieszczony był tuż przy recepcji i sali konferencyjnej, a dookoła nich znajdowały się ołpenspejsy przeszkolne, czyli w zasadzie wszyscy widzieli, kto z niego wychodzi (z kibla).

Zrobienie jedynki to nie był problem, ale z dwójką jakoś tak szło mi niemrawo. Czułem się głupio srając obok kogoś czy jeszcze gorzej przed kimś, tym bardziej, że wszyscy doskonale widzieli, kto wychodził z kibla i drogą logicznego wnioskowania dochodzili do tego, kto zostawił tego kloca i ten (niepo)kojący zapach gówna.

Cóż