Z Depeche Mode jest taki problem, że ich polski fandom dzisiejszych not-cool 45-latków (pozdrawiam tatę!) trochę sprawił, że pomija się ich w zgłębianiu muzyki starszej daty. Bo, gdyby Depeche Mode byłoby "cheesy" zespołem, to przeciwieństwem tegoż byłoby Joy Division. Dlaczego akurat oni? A bo New Order. Synth-pop. Okej, Hook i spółka wcześniej obudzili się jeśli chodzi o "poważkę", ale to akurat spadek po JD. Gore odrzucił słodki new romantic balansujący między kiczem
Hayek - Z Depeche Mode jest taki problem, że ich polski fandom dzisiejszych not-cool ...
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Hayek: Serio ktos ich pomija? Poza speak and spell (gdzie zreszta jak na moj gust rewolucja jak na tamte czasy w postaci tora tora czy photograpic) to bardzo powaznie brali sie do roboty i byli dosc wyprzedzajacy swoje czasy z kazdym albume. Juz na A borken Frame to slychac a juz Construction time again to perelka jak na 83 rok.
  • Odpowiedz
@ashardin: Hmm, gatunkowo, tak jak wspomniałem, było kilku wykonawców przed nimi i to znaczących, ale to DM odniosło chyba największy sukces (słynne koncerty stadionowe, chociażby "101"). Ja trochę bardziej podpiąłem się teraz pod wcześniejszy okres, bo on wraca do muzyki, w trochę bardziej uplastycznionej formie, ale jednak. A co do tego "pomijania", to bardziej mi chodziło o lekką ignorancję, podobną do tej, która przytrafiła się Gilmourowi za sprawą tych mitycznych
  • Odpowiedz
Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Boberek89: jednak wolę oryginał, owszem słucham różnej elektroniki, lecz synthpop ma swój klimat. Niektóre pętle perkusyjne, basowe w piosenkach są genialne.
  • Odpowiedz