Poza tym dziś spotkałem prawdziwą MILF. Z psem była na spacerze, jakieś Lassie. No i po twarzy widać, że nie osiemnastka, ale jaka figura, jaki tyłeczek, jaka sukienka! I widziałem, jak na mnie patrzyła. #!$%@? ze mnie, że tego nie wykorzystałem, ale weź sobie zjedź na ręcznym 3 razy, a później próbuj w realu. Nie ma #!$%@?.
#samiecalfacontent
@rbk17: Ja w sumie mam tam jakiś ogólny typ urody, ale kto wybrzydza, ten nie rucha, więc gdy mi się zamiast brunetki trafia blondynka, to czemu nie? Generalnie kręcą mnie drobne lolitki, ale ja z jedną nie potrafię długo wytrzymać. Średnia to może miesiąc, a maksimum było kilka miesięcy, jak się "wakacyjna przygoda" przeciągnęła, bo panna naprawdę 9/10. Ale mimo magistra z biolchemii, była durna, nudziła mnie, nie dało się z
sie jakies gogusie pluly, jakas #!$%@? mi mowi, ze jestem cienki. pytam w jakim sensie, a ten, ze mnie rozklada w 5 sekund. na trzezwo bym szczawiowi pokazal, co to sambo bojowe, gdzie ma pewne nerwy, ale w sumie mial obstawe, a ja przy sobie drogi sprzet, wiec tylko odslonilem koszule pokazujac klamke. i tak zgasilem debila. powiedzial tylko, zebym to schowal, ale z miejsca przestal sapac. polecam chodzenie z klamka. a
"Lubiłem się czuć jak czarny charakter. Każdy głupi mógł być świętoszkiem, bo do tego nie potrzeba jaj.(...) Nie chciałem być taki jak ojciec. On tylko udawał wrednego. Człowiek naprawdę wredny niczego nie udaje, bo to wredne i tak w nim siedzi. Lubiłem być czarnym charakterem. Kiedy próbowałem zostać świętoszkiem, to aż chciało mi się rzygać."- Charles Bukowski

A jaki jest wasz ulubiony cytat?

#cytatywielkichludzi #bukowski #literatura #przemyslenia #samiecalfacontent
@richirich: Je­dynie sa­mot­ność jest w życiu człowieka sta­nem gra­niczącym z ab­so­lut­nym spo­kojem wewnętrznym,z odzys­ka­niem in­dy­widual­ności. Tyl­ko w pochłaniającej wszys­tko pus­tce sa­mot­ności,w ciem­nościach za­cierających kon­tu­ry świata zewnętrzne­go można od­czuć, że się jest sobą aż do gra­nic zwątpienia, które up­rzy­tam­nia nag­le własną ni­cość w rosnącym prze­raźli­wie og­ro­mie wszechświata.