(Całość się dzieje w sali studyjnej. Krul na fotelu, z muszką bordową, Przewodniczący trzyma papiery, Szczotkowski na lewo w tłumie lewaków, reszta widowni siedzi spokojnie)
"Wywiady w maluchu" to jeden z najbardziej żałosnych pomysłów jaki widziałem na oczy. Wiem, że teraz "z braku" stawia się "to co się ma" i to nawet tytularnie (wywiady w mieszkaniu nazwane tak a nie inaczej itp), ale ta realizacja jest żałośnie wykonana. No i dlaczego wywiad odbywa się wtedy gdy każe się zaproszonemu gościowi prowadzić samochód? Kierowca ma patrzeć na drogę a nie
Ja, rurkowiec, syn Marksa, brat Millera i Ikonowicza, wnuk i namiestnik Engelsa, Pan urzędów skarbowych, pracy, opieki społecznej i ZUS'u, lewak nad lewakami, rurkowiec nad rurkowcami, znamienity socjalista, niezwyciężony dyskutant, niepokonany obrońca społecznej gospodarki rynkowej, wypełniający wolę samego Leszka Millera, nadzieja i uspokojenie dla obywateli, budzący przestrach, ale i wielki obrońca konserwatystów i liberałów — nakazuję Wam, konserwatywni liberałowie, poddać się mi dobrowolnie bez żadnego oporu i nie kazać mi się więcej
-Panie Skywalkerze, bo tu pada takie pytanie, ponieważ bardzo mocno krytykuje pan Imperium Galaktyczne. Tej zimy było takie badanie, mieszkańcy której planety najmniej boją się o usmażenie przez promień Gwiazdy Śmierci. Pierwsze miejsce Coruscant, drugie miejsce Naboo, trzecie miejsce Tatooine.
- A nie było tam Alderaanu?
-Nie było...
-Nie było Alderaanu, popatrz pan!
-No może był, ale nie w pierwszej trójce. Panie Skywalkerze, bo tam panuje, jak pan to nazywa, te wredne
-Panie zakonniku, bo tu padło takie pytanie, ponieważ bardzo mocno krytykuje pan wiedźmiństwo, tej zimy było takie badanie, w których królestwach północnych poddani najmniej boją się potworów, pierwsze miejsce Redania, drugie miejsce Temeria, trzecie Kovir.
-A nie było Nilfgaardu przypadkiem?
-Nie, nie było Nilfgaardu.
-Nie było Nilfgaardu, popatrz pan!
-Był, ale nie był w pierwszej trójce. Panie zakonniku, jednak tam funkcjonuje, jak pan to nazywa, ten wredny wiedźminizm. 3 na 100 poddanych