Kiedyś za młodu nie chciałem iść do szkoły i wsadziłem termometr do herbaty. Niestety herbata miała over 9000 stopni i termometr pękł. Nie chciałem dostać po dupie, więc #!$%@?łem termometr za szafę (pewnie dalej tam leży xD). Potem babcia weszła do pokoju i spytała czy mam temperaturę. Ja mówię że nie i że odłożyłem termometr już, babciu. No to babcia se siadła i patrzy jak #!$%@? śniadanie. I w pewnym momencie pyta
Zycie to niespodziewane zwroty akcji. Dzisiaj, idąc do pracy, dostałem kamieniem w głowę od trzynastoletniego dziecka. Rozpoznał mnie ten tłusty bachor, bo często odwiedza McDonald’s, i widząc jak ze mnie brechtają w pracy, również traktuje mnie jak gówno. Wcale mu się nie dziwię, bo będąc na jego miejscu też pewnie bym tak robił. Nie pozostało mi nic innego jak rozmasować bolące miejsce i pójść dalej. Wiedziałem przecież, że jak przyjdzie pora obiadowa
Witam was kolejny raz, moi mili. Mój żywot od pojawienia sie Krzyśka w pracy znacznie się poprawił (o ile to można nazwać poprawą, ale obelgi padają już na mnie rzadziej). Wiedziemy sobie spokojny żywot, dodając potajemnie do jedzenia nasz sekretny składnik. Dzielimy się laskami sprawiedliwie, chociaż występują czasem małe sprzeczki - ale potrafimy się dogadać. Dzisiaj właśnie wybuchła największa sprzeczka o laskę w naszej historii wspólnej pracy. Weszła naprawdę bombowa dziewczyna do
Cześć - to znowu ja. Właśnie siedzę sobie w pokoju szefa i mam okazję pobuszować po jego kompie. Dzisiaj ruch raczej niewielki, więc słoiczek się raczej nie przyda - no cóż, niecodziennie świeci słońce… Nieważne.
Jako że moje stosunki z szefem nie są zbyt dobre (wszyscy pracownicy mają koło osiemnastu lat, więc szef uważa mnie za prawdziwego przegrańca, wielokrotnie mnie upokarzając przed kadrą), postanowiłem odpłacić cwaniaczkowi za moją niedolę. Właśnie się włamałem
Mirki, wiem że to trochę w stylu #internetexplorer, ale będzie coś o tym co mnie spotkało w Krakowie na #krakowskiewykopparty a raczej po.

TL:DR


A więc tak, pomijając, że ponoć byłem wkurzający w OnBar, to już po wszystkim, kiedy wróciłem na chatę do kumpla u którego się zatrzymałem zadzwoniła na mój telefon koleżanka.
Warto dodać że wróciłem dość szybko, bo jeszcze było widno, okolice godziny 16 w niedziele.

-TomoBiF! jesteś
źródło: comment_LZLQZ5U2mHBP1KuO0hXhGXd4aSQ6b35H.jpg