Oczywiście, że dziś "wszyscy jesteśmy fanami Prodigy" itede, ale serio... to była taka moja dziwna miłość, Keith Flint i te jego rogi dwukolorowe, i ta bluza we wzór amerykańskiej flagi ( ʖ̯)
W 1998 kolega z ławki mi przegrał "The Fat of the Land" na kasetę 90 min (dzięki czemu zmieściły się tam też numery z poprzednich albumów), bo wtedy w sklepie muzycznym było dostępne parę sztuk i
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@NCSE2019: ale co ty chcesz poprawiać? Pomalować ściany na inny kolor? A może ktoś już zrobił wszystko, nie ma długów, wrogów, jest zadowolony i jest po prostu znudzony, albo ma niekomfortowe życie spowodowane chorobą?
Wszystkie problemy znikną jeśli przestaniemy się rozmnażać. Takie są fakty.
  • Odpowiedz
Jakiegoś szczególnie wartego uwagi albumu nie wydali dawno, ale ich energia na żywo sprawiała, że zamiast wyglądania jakby byli na emeryturze - tworzyli jeden z najlepszych elektronicznych live actów na świecie, mało kto potrafi zrobić taki gnój na scenie i zaangażować do tego prawie całą publiczność. Keith był kluczową osobą w tworzeniu tej energii i dlatego będzie go brakować. Szkoda, że już nie będę miał okazji go zobaczyć.

#koncerty #
a.....n - Jakiegoś szczególnie wartego uwagi albumu nie wydali dawno, ale ich energia...
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach