Lubię się dzielić dziełami wybitnymi...które przepadają w odmętach wszechobecnej komercji i przeciętności.
Dziś wieczór relaks przy zacnym dziele - Omega Massif, czyt. kompletny no name band. Odnaleziony kilka lat temu, dziś przypadkiem mi się przypomniał. Z przyjemnością dzielę się z Wami tym znaleziskiem.
Początek to wolne wprowadzenie, które z każdą sekundą intensyfikuje się i coraz bardziej wprawia w stan dziwnej konsternacji i przerażenia...aż wszystko eksploduje, by następnie znów zwolnić. Jednak nie myślcie, że
Dziś wieczór relaks przy zacnym dziele - Omega Massif, czyt. kompletny no name band. Odnaleziony kilka lat temu, dziś przypadkiem mi się przypomniał. Z przyjemnością dzielę się z Wami tym znaleziskiem.
Początek to wolne wprowadzenie, które z każdą sekundą intensyfikuje się i coraz bardziej wprawia w stan dziwnej konsternacji i przerażenia...aż wszystko eksploduje, by następnie znów zwolnić. Jednak nie myślcie, że




































Zawsze jak łapie mnie #feels po ostatnim rozstaniu to żeby kulminacji stało się zadość...odpalam ten kawałek.
#depresja included
Rosetta