@PSYCHEDELIC: The Final Cut jest najgorszym albumem jaki wyszedł pod szyldem Pink Floyd. Tam nie dość, że kompozycje są kiczowate, to jeszcze wokal nie przedstawia nic dobrego. Poza tym, nigdzie nie napisałem że ich ostatnia płyta jest ich najlepszą. I to jest piękne w muzyce, każdy ma prawo interpretować ją na swój własny, unikalny sposób. A określenia pokroju 'muzyka grana weselach' trochę nie przystoi w kontekście The Endless River, bo
  • Odpowiedz
Między tymi płytami 31 lat różnicy (i jakieś 14xplatyna) Skład sie zmieniał, niektórzy zmarli, lecz jeśli chodzi o Psychodelic Rock czy Progresywny Rock to nadal jest to świetny zespół. W sumie jak wydawali ostatnią płytę to byłem dzieckiem. Dziś kupiłem sobie nową, na premierę. I sie jaram i sie chwale. Nie jest to żadne the best of, tylko nowy materiał bazujący na sesjach nagraniowych z 1993. Dodano do tego troche elektroniki. Świetny
bahanadala - Między tymi płytami 31 lat różnicy (i jakieś 14xplatyna) Skład sie zmien...

źródło: comment_x4qVWPojYz3aBNvelrRRUFBckPtihqDP.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@bahanadala: Jakieś głębsze refleksje?

Słucham już chyba trzeci raz i sam nie wiem co o tym myśleć. Typowy rock

"progresywny" tylko z nazwy, nic nowego. Jednocześnie mnóstwo klimatycznych, urokliwych melodii, zgrabne solówki, bogate aranżacje. Niewątpliwie dla fanów słucha się przyjemnie, ale ta płyta kompletnie nic nie wnosi. Każdy ich album był mniejszym lub większych wydarzeniem, niósł jakąś treść. Ten jest zbiorem ładnej muzyki. Ładnej, to dobre słowo.
  • Odpowiedz
@jamtojest: Wiesz, mam podobne odczucie. Oczekiwałem czegoś podobnego, nie czegoś nowego. Wiedziałem, że tak będzie, bo jednak materiał bazuję na starych nagraniach. Dodano trochę nowych sztuczek. Jest to po prostu dobra płyta. Niektóre ich albumy przewracały muzykę do góry nogami. Tu tego nie oczekiwałem. Chciałem czegoś fajnego i ładnego i to dostałem. I się cieszę.
  • Odpowiedz
@jamtojest: słucham:) doskonale mi pasuje, jako "muzyka w tle". Gdy chcę się nad czymś skupić, ale cisza wcale mi w tym nie pomaga.

No i tu już trzeba kochać instrumenty. Czytałem na Wikipedii, że to frangmenty, które nie zostały wykorzystane przy nagrywaniu Division Bell.
  • Odpowiedz
@AdamoEL: No ale czy to źle? Endless River jest takim trochę miksem najlepszych kawałków ze wszystkich albumów. Mnie się podoba to, że przez brak warstwy wokalnej jest takim powrotem do wczesnych dzieł PF. Co kto lubi. Nie powiem, żeby to był najlepszy album w ich historii, ale z pewnością dorównuje starszym kompilacjom.
  • Odpowiedz
@sztilq: Jakbym już gdzieś słyszał, trochę Division Bell (nowa płyta to nie są przypadkiem odrzutki z tamtej sesji?), a w końcówce dźwięki podchodzące pod Echoes ;). Nawet jeżeli cała płyta jest wtórna, to gitara Gilmoura zawsze na plus.
  • Odpowiedz