Lata wiernej propagandowej służby zrobiły swoje. Wmówiono ludziom, że każdy człowiek pojawiający się gdziekolwiek w klubowym szaliku to „kibol”, czyli osoba z gruntu niebezpieczna. Może sobie być przykładnym mężem i ojcem, księdzem lub profesorem, ale szalik go pogrąża. Chuligan, który nigdy nie był na meczu, ale paraduje w skrojonym pod szkołą szaliku, będzie uznany za członka kibicowskiej społeczności, choć nie odróżni bramkarza od napastnika. Przyprawienie takiej gęby całemu środowisku fanów futbolu bardzo
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach