Obejrzałem wczoraj Marsjanina, film ten dołącza do mojej listy rozczarowań, w kategorii filmy kosmiczne, tuż obok słabiutkiej Grawitacji i dość fajnego lecz popsutego meblościanką, Interstellar. Marsjanin zanudził mnie, usypiał, dopiero końcówka była fajna.

Nadal podtrzymana została u mnie, pozycja filmu Apollo 13 jako najlepszego filmu dziejącego się w kosmosie.

#film #filmy #kino #marsjanin #rozczarowanie #kosmos
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@gwynebleid: nie zgodzę się. Dla mnie w książce najlepszego było to całe planowanie i wymyślanie jak coś zrobić. Przystosowywanie tego co ma dostępne do tego co rzeczywiście potrzebuje (np. łazik). W filmie nie ma tego prawie wcale. Potrzebuje pojechać po radio? Spoko bierze łazik i jedzie, żaden problem.
  • Odpowiedz
Sceny z aktorami bez grawitacji w Marsjaninie to moim zdaniem porażka. Bardzo sztuczne, nie czuć bezwładności, zmieniają kierunek lotu siłą woli.

Interstellar bardzo pozytywnie mnie zaskoczył naturalnością w tej kwestii. Poniżej filmik, niestety nie znalazłem podobnego z Marsjanina.

Ale ogólnie Marsjanin mi się podobał.

#marsjanin #interstellar #film
archive - Sceny z aktorami bez grawitacji w Marsjaninie to moim zdaniem porażka. Bard...
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Treść przeznaczona dla osób powyżej 18 roku życia...
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@bubr32: przeczytałeś w ogóle ten link? Część rzeczy jest ok, część może, a część niemożliwe, więc to nie jest przyznanie Tobie racji, tylko argument, że ten "pseudonaukowy bełkot", może nie do końca jest taki "pseudo". Chociaż w sumie ani ja nie znam się na tyle na fizyce by podjąć dyskusję, ani Ty (bo zakładam, że używanie sformułowań typu "prawdopodobnie mało wspólnego z rzeczywistością, "Szansa... to chyba 1:000000" nie jest objawem
  • Odpowiedz
Przeczytałem tego słynnego Marsjanina. A raczej wymęczyłem. Ta książka poza ciekawą i dość wiarygodną wizja jak loty na marsa mogą wyglądać, nie ma w sobie absolutnie nic. Watney, główny bohater nie ma żadnej głębi, w ogóle nie czuć aby sytuacja w której się znalazł była dla niego jakkolwiek odczuwalna, przez kilaset dni przechodzi w zasadzie od zadania do zadania jak robot. Żadnej tesknoty za rodziną, kontaktem z drugim człowiekiem, ciągle usmiechniety i
  • 16
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Ten_tego: jedna z fajniejszych rzeczy w tej książce to brak powagi głównego bohatera, który działał i śmieszkował zamiast użalać się nad sobą i snuć rozmyślania, walczyć ze sobą i swoimi słabościami, tęsknić w kółko za bliskimi itd. jak pierdyliard innych bohaterów w pierdyliardzie innych historii o bohaterach w trudnych sytuacjach. Byłoby to niepotrzebne, nudne, wtórne i tylko by wkurzało pomiędzy opisami tychże działań.
Jak to ktoś napisał - jest to
  • Odpowiedz