Siemanko muzyczne świry! Tydzień w tydzień przekopuję się przez przepastne katalogi Spotify i składam sobie paczki najróżniejszego indie miodu. Jest #indieelectro, jest #indierock, jest #indiepop, jest samo #indie, znajdzie się też czasami jakiś house albo inne klubowe brzmienia, ale zdecydowanie mniej w porównaniu, więc nie taguję. Ostatnie dwie pod tymi linkami. Take a look if you want.
Dzisiejszą playlistę dedykujemy redaktorce Martynie - wielkiej fance Neutral Milk Hotel. Czasem jest tak, że widzimy tu jakąś piosenkę i po prostu musimy dodać ją do playlisty (wspomnienia, nostalgie - no starzy się już robimy...). Jeśli i Wy chcielibyście podzielić się jakimś wspomnieniem związanym z piosenką, albo komuś coś zadedykować - piszcie w opisie do zamieszonego utworu i wołajcie nas, uwzględnimy historie i dedykacje w następnej playliście.
Słuchając "Carl Sagan" już po pierwszych kilkunastu sekundach wiedziałem, że to będzie jeden z moich ulubionych singli zeszłego roku. Reszta albumu również bardzo przyjemna, taki pop to ja rozumiem.
@MyslalemNadTymNickiemDuzoZaDlugo: Johnny Cash skradł Hurt Reznorowi. Kto dziś pamięta, że to utwór Reznora? A Nothing compares to you? Ktoś pamięta, że to piosenka Prince'a? Podsumowując - być autorem to jedno, ale genialnie wykonać i przejść do historii muzyki to zupełnie inna sprawa