via Wykop Mobilny (Android)
  • 445
@riley24: co do PS2. to nie można. To tak jakby wydać sobie książkę skopiowaną w całości od kogoś, zarabiać na niej, a na ostatniej stronie napisać, że autorem jest ktoś inny. Wyślij im mailem wezwanie do usunięcia.
  • Odpowiedz
@resuf: lepsze jest chyba życie, ze świadomością ze dziecko zyje i było z wami jakiś czas niż paranoiczne myślenie co się z nim dzieje. Nawet jesli starsza córka postanowiła wrócić do przybranego ojca.
  • Odpowiedz
@riley24: Najbardziej mnie dziwi trop mezczyzny ktory dzwonil ze nie ma jej w pracy od kilku dni. Nie jest wyjasnione co mial na mysli. A sprawa dosc oczywista ze to ktorys z policjatnow, a najpewniej kilkoro z nich.
  • Odpowiedz
  • 706
@riley24 Z tego co piszesz to wydaje mi sie, że w sprawę musieli być zamieszani wojskowi z pobliskiej bazy. Później już tylko policja wszystko wygasiła i po sprawie. Ciekaw jestem o jakiej innej pracy mówił ten mężczyzna, który nagrał się na sekretarce.
  • Odpowiedz
@riley24: natknęłam się kiedyś na jej sprawę, naprawdę przeraża mnie to, że niektórzy ludzie po prostu rozpływają się w powietrzu z dnia na dzień. Rankiem rozmawiali jeszcze z bliskimi, a wieczorem zapadli się pod ziemię i więcej o nich nie usłyszymy. Trafili na seryjnego mordercę, porywacza, handlarza żywym towarem i raz, że sami przeżywają koszmar, to dwa, że ich rodzina i bliscy najpewniej fiksują z niepokoju, bo ciężko żyć ze
  • Odpowiedz
Od czasu zaginięcia co środę do matki Dorothy dzwonił tajemniczy mężczyzna. Niekiedy pastwił się pytając „czy Dorothy jest w domu?”. Czasami opowiadał, że zabił a czasami, że porwał i przetrzymuje kobietę.


@riley24: czyste s-----------o. Bez znaczenia, czy to on faktycznie porwał kobietę, czy może mu się nudziło i uznał podszywanie się pod porywacza za świetną zabawę, to nie wyobrażam sobie nawet co musieli czuć rodzice, którzy przez cztery lata umierali
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 462
@riley24: niewyjaśnione zaginięcia są chyba gorsze od brutalnych morderstw. W tym drugim przypadku przynajmniej wiadomo, że ofiara już nie cierpi i chyba jakoś można próbować się z tym pogodzić i żyć dalej, tymczasem właściwie każda taka historia o zaginięciu kończy się hasłem, że rodzina wierzy, że zaginiony żyje i jeszcze uda się go odnaleźć. Nieźle to musi ryć banię jednak, i to latami.
  • Odpowiedz
@riley24: czytając tego typu opowieści człowiek się zastanawia czy policjanci to tacy idioci czy pi prostu mieli tak bardzo w pompie i chcieli tylko zamknąć sprawę mimo ze koles zupełnie inny
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 1046
@riley24: brzmi jak jakieś średniowiecze, a to właściwie końcówka XX wieku, wtf serio.

Rozumiem, że w związku z tym, że zostali wypuszczeni na wolność jako winni po odsiadce, nikt nie szukał dalej i nie ustalono, co tak naprawdę się stało i kto zabił te dzieci, gdyż teoretycznie zrobili to "skazani"?
  • Odpowiedz
Oprócz „standardowego” strzelania bez powodu (miała zabijać 30 więźniów dziennie), stosowała wymyśle tortury. Jedną z nich było związywanie nóg rodzących więźniarek i obserwowanie ich agonii.


@riley24: krew mnie zalewa, gdy czytam takie fragmenty, a potem patrzę na rozweseloną twarz tej szajbuski. Przy Ilse Koch była niegroźnym człowiekiem, że tak napiszę, bo to co robiła, to jest nic, ale już po tym można zapałać do niej skrajną nienawiścią.

przychodziły na niego
  • Odpowiedz
W grudniu 1978 roku psychiatra, który badał dziewczynę na zlecenie kuratora, zdiagnozował u niej depresję. Jej stan był tak ciężki, że zalecił umieszczenie Brendy w szpitalu psychiatrycznym, jednak jej ojciec nie zgodził się. Zamiast tego kupił jej pod choinkę karabin półautomatyczny kalibru 22 z mnóstwem amunicji.


@riley24: Murrica xd
  • Odpowiedz
Ojciec nie włączył alarmu, ponieważ obawiał się, że któreś z dzieci mogłoby go uruchomić, gdy wstanie w nocy do toalety.


@riley24: Najgorsza rzecz. 1000 razy z włączonym alarmem nic się nie dzieje, raz nie włączysz i katastrofa gotowa.

A sama Elizabeth nic się nie zmieniła patrząc na te zdjęcia. Ten sam uśmiech, to samo spojrzenie. Dobrze że się nie załamała. W sumie ta historia pokazuje że zawsze wszystko się dzieje
  • Odpowiedz
W sumie ta historia pokazuje że zawsze wszystko się dzieje w jakimś celu.


@ciemny_kolor:

Co? xD Dziewczyna została porwana jako 14latka i wielokrotnie gwałcona bo takie było jej przeznaczenie? xDD Proszę jest 8 rano, nie mam jeszcze siły na takie p---------e...
  • Odpowiedz
@riley24: Współczuję ludziom, którzy posmakowali tej wody ()

Dziewczyna była chora psychicznie, wzięła na raz leki, które zmieszane wywołały halucynacje i efekt gotowy. Co prawda ktoś mógł ją zmusić do ich wzięcia, ale jak dla mnie sama doprowadziła do takiego stanu. Była dorosła, ale ja bałabym się puścić chorą córkę samą na tak długą wycieczkę. Dziewczyny z pokoju twierdziły, że zachowywała się dziwnie, może od samego
  • Odpowiedz
@riley24 Jak zawsze dobry materiał. Ale mogłabyś pisać albo Henry, albo Lucas, a nie raz tak raz tak, bo początkowo przez to się gubiłem i nie wiedziałem czy cały czas chodzi o tą samą osobę.
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 392
@riley24: szpieg. Gdyby była prostytutką: gdzieś by wyszła, ktoś by się o nią upominał. Gdyby sama się chciała zabić było by podobnie.
  • Odpowiedz