#humor #dowcipy #baca #suchar
Baca jedzie sobie swoją furą spokojnie. Wtem zatrzymuje go policjant:
- Baco, pewnie piliście?
- Niiii, ni pilim.
- Ale coś mi tu dziwnie pachnie. Piliście!
- Niii, ani kropelki dziś.
- A co to za butelka? Co tam jest?
- Sok z banana.
- Tak? A dajcie spróbować.
- No prosę.
- Faktycznie, nie alkohol. Upiekło wam się, możecie jechać.
- Wio Banan!
Baca jedzie sobie swoją furą spokojnie. Wtem zatrzymuje go policjant:
- Baco, pewnie piliście?
- Niiii, ni pilim.
- Ale coś mi tu dziwnie pachnie. Piliście!
- Niii, ani kropelki dziś.
- A co to za butelka? Co tam jest?
- Sok z banana.
- Tak? A dajcie spróbować.
- No prosę.
- Faktycznie, nie alkohol. Upiekło wam się, możecie jechać.
- Wio Banan!























Pewnego dnia szef dużego biura zauważył nowego pracownika. Kazał mu przyjść do swego pokoju.
- Jak się nazywasz?
- Jurek - odparł nowy.
Szef się skrzywił:
- Słuchaj, nie dociekam, gdzie wcześniej pracowałeś i w jakiej atmosferze, ale ja nie zwracam się do nikogo w mojej firmie po imieniu. To rodzi poufałość i może zniszczyć mój autorytet. Zwracam się do
pracowników tylko po nazwisku, np.