Przeszedłem #dishonored i mam mocno mieszanie uczucia - gra sama w sobie nie jest zła i gra się w nią całkiem przyjemnie, ma parę fajnych rozwiązań (teleportacja, mnogość sposobów na przechodzenie misji, całkiem znośna historia) ale:
- jest ZDECYDOWANIE za krótka - przejście całości na normalnym poziomie trudności, stealth i bez zabijania to zabawa na raptem 4 dni
- jest po prostu brzydka - niespecjalnie różni się od np. pięcioletniego Bioshocka,
- jest ZDECYDOWANIE za krótka - przejście całości na normalnym poziomie trudności, stealth i bez zabijania to zabawa na raptem 4 dni
- jest po prostu brzydka - niespecjalnie różni się od np. pięcioletniego Bioshocka,
















Skończyłem #dishonored -> Minimalnie zawiódł mnie ending, niby dobry, niby wywołuje emocje, ale czegoś mi brakowało. Imo trochę zbyt krótki i za mało rozbudowany. Poza tym nie lubię endingów które całkowicie opowiadają co działo się dalej, w stylu "... i żyli długo i szczęśliwie przez 26lat, zbudowali domek, wychowali dziecko po czym oboje zmarli na cholerę". Wolę jak ending wskazuje mniej więcej kierunek dalszych wydarzeń, czy ułożyło