Kiedyś, późnym wieczorem na Targówku pod "Wileńskim" zaczepiło mnie z łokcia pod żebro dwóch mocno wytatuowanych łysych karków z pytaniem o papierosa. I co ja mogłem zrobić w tej sytuacji? Będąc drobnym 20to latkiem? Nogi za pas i lecę co sił! Oni mnie gonią, coś tam krzyczą. Po drodze usłyszałem jakiegoś przechodnia "pewnie coś ukradł i dlatego ucieka".

Łatwo się osądza i wydaje wyroki siedząc na fotelu w piwnicy.
Nie dla powszechnego