Dobra, wjeżdżamy teraz na wyższy poziom – nie sądziłem nigdy, że najlepsze dark ambienty jakie usłyszę w życiu nagra koleś o aparycji bramkarza z Mazowieckiej. Nieżyjący już niestety Thorn Hoedh wydał w 1993 roku płytę o nazwie "Hymnvs", cięższą niż wszystko co biorą na klatę mieszkańcy mojego osiedla we Wrocławiu (a jeden zipek z mojej podbazy został wicemistrzem Polski juniorów w kulturystyce, więc bierze się za poważne ciężary).
Postanowiłem że dla ćwiczeń będę min. raz w tygodniu improwizował na żywo i po jak minimalnej obróbce w #ableton publikował rezultat. Wiem, że wyszło trochę przydługie. Jeśli komuś zależy na czasie/nie odpowiada ta stylistyka, polecam przewinąć do drugiej połowy
W szopie, gdzie były oczy, pojawiły się też dźwięki. Brzmiały jak z jakiegoś bardzo niepokojącego filmu scifi ale Janko, syn sołtysa tej małej kujawskiej wsi, stłumił swoje lęki i dojadając ostatniego grzyba zaakompaniował swoim wiernym akustykiem, czasem coś jeszcze podśpiewując.
@sunkillmoon: W moim przypadku zależy :) "Zwykły" ambient nie sprawia, że zasnę, ale coś tak cichego i minimalistycznego jak to już tak (pod warunkiem, że jest pora na spanie :P).
@myrmekochoria: S--------i reboot i już nic nie wyjdzie. (╯︵╰,) Chociaż tyle, że można sobie posłuchać Russela w Dishonored 2 (Corvo brzmi dokładnie jak Garrett).
#ambient #paniladniespiewa #modernclassical