Sporo pracowałem z majstrami i dużo z nich miało prostą etykę pracy - trzy słowa do ojca prowadzącego.
Szef na za dużo sobie pozwala - oni spowolnią pracę w momencie kluczowego kontraktu i będą mieć w dupie nadgodziny czy dobro firmy. A przodownika pracy od razu nie będą lubić.
Jak frajerzy biorą gówniane warunki bo "pracy brakuje/pracę














Nie ważne kogo pobił, do utylizacji, a jeśli nie to sterylizować takich podludzi.