@SmugglerFan: Jeśli pacjent umarł przez zaniedbania to taki lekarz może stracić prawo wykonywania zawodu, trafić za kratki (chociaż to akurat rzadkość), a na pewno zostać pozwany o odszkodowanie i to niemałe. Nie bez powodu lekarze wydają sporo na ubezpieczenia. A jeśli po prostu się pomylił (o co wcale w wielu przypadkach nietrudno) i mimo usilnych prób ratowania, pacjent zmarł, to i tak w sumie może dostać pozew i go przegrać.
Ludzie czesto pisza, ze cena jest uczciwa, bo przeciez ludzie kupuja mieszkania. Nikt z nich juz nie wnika, jacy to sie ludzie - po prostu ludzie (dobrze, ze nie zwierzeta ;))). Czyli system wyglada tak:
1. Jest grupa lekarzy, dentystow, prawnikow, mid busniess, artystow ect dla ktorych zarobiec per miesiac 100k to standard, dla nich kupic 1 kawalerke lub 1 wieksze mieszkanie co 2 lata to standardzik. I tak nie sa w stanie
@del855: Nie, po prostu chłop patrzy troszkę szerzej na problem niż tylko paski wypłat. Twój wpis to głupia nagonka i wrzucanie wszystkich lekarzy do jednego wora, gdzie takimi zarobkami może się pochwalić jakiś drobny odsetek. Spójrz sobie jak wyglądają rekrutacje co pół roku na specjalizacje. Setki miejsc na medycynę rodzinną w województwie - a mniej niż 10 na specki w stylu kardiologia, neurologia, czy gastroenterologia.
@del855: Chłopie, jaki Ty jesteś passive-aggressive, kto Cię skrzywdził? xd
1. Nie rozumiem co tu w ogóle napisałeś. 2. Przecież to Ministerstwo Zdrowia publikuje listę przyznanych miejsc specjalizacyjnych. Albo nie wiesz o czym mówisz albo wiesz i perfidnie kłamiesz. 3. Nie twierdzę że mamy wystarczająco lekarzy, ale głównym problemem nie jest ich suma, tylko to jak się kształci ich w speckach. Na co się narzeka najwięcej w Polsce? Na terminy do SPECJALISTÓW. W
@qwenti: Abstrahując od tych debilnych wysrywów OPa o lekarzach - dlaczego w ogóle zakładać że Kowalski musi mieszkać w powiecie? Kto będzie pracował w usługach, produkcji i rozrywce w miastach wojewódzkich? Bo chyba nie top10% zarabiających? Nagle z powiatów codziennie wszyscy mają dojeżdżać do miasta wojewódzkiego?
@del855: Ale przecież w tym momencie obalasz swój argument. W końcu najlepiej płatne specki to są te na które najciężej się dostać. Myślisz że lekarz który po studiach rekrutuje się na rezydenturę chce żeby miejsc na takiej kardiologii było mało? Przecież dla 99% absolwentów oznacza to że się na tę specjalizację nie dostaną. Oczywiście że lekarze chcą zwiększenia liczby miejsc specjalizacyjnych.
@del855: Albo się nie rozumiemy, albo odpowiedziałeś sobie na swoje pytanie. " jaki ma interes MF/NFZ zeby najbardziej limitowac te specjalizacje, z ktorych potem dostaje najwieksze faktury do oplacenia" Zmniejsza liczbę miejsc specjalizacyjnych właśnie tam gdzie najwięcej musi płacić. Czy to jedyny powód? Pewnie nie. Pamiętaj że na specjalizacjach konieczne jest jeszcze szkolenie specjalizacyjne, a za to też trzeba zapłacić - nie tylko pensję lekarza rezydenta, który jest na utrzymaniu
@qwenti: Tylko że w obecnych czasach problem jest inny. Jak wiele zawodów potrzebnych społecznie zarabia teraz minimalną krajową? Jak myślisz, jak wiele osób będzie stać żeby dojeżdżać codziennie po 50-100km z powiatu do wojewódzkiego? Jak wiele z tych osób poradzi sobie z wynajmem, jeśli ceny w żaden sposób nie spadną? Wiele ludzi w wielkich miastach jest skazana na gniazdownictwo albo kiszenie się w wynajmowanych pokojach z innymi ludźmi w mieszkaniu.
@del855: A Ty dalej swoje z tym NFZ. Powtarzam, NFZ nie ma żadnego wpływu na ustalanie miejsc specjalizacyjnych.
Błagam, doczytaj jak wygląda zatrudnianie lekarzy na rezydenturze i jak wygląda po rezydenturze, bo totalnie nie wiesz o czym mówisz. Ale w skrócie: MZ płaci rezydentom - czyli lekarzom w trakcie szkolenia specjalizacyjnego - pensję o ustalonej wysokości. Ta pensja jest jednakowa dla wszystkich, wyższe mogą być jedynie w specjalizacjach deficytowych (też