Kopałem dół w ogrodzie. Nagle łopata zatrzymała się na starej, drewnianej skrzyni. W środku znalazłem setki starych, złotych monet. Z podniecenia i ekscytacji chciałem zawołać żonę, ale wtedy przypomniałem sobie po co kopałem dół.
- Panie Listonoszu, a co stało się z tą skrzynką czerwoną, co to na sklepie wisiała? - zagadnął mnie pan P. - Eeee... nie wiem. W sumie, sam się ostatnio zastanawiałem. Wydaje mi się, że mogła do wymiany pójść. - Bo ja dochodzenie swoje zrobiłem i podobno spadła. Z. ze sklepu powiedziała, że któregoś dnia rano sama z siebie spadła, a później przyjechał ni stąd, ni zowąd samochód pocztowy, niczym Czarna Wołga.
@srubok: @mieszczanin: Wiadomo. Okazało się, że nie poszła do wymiany a została zlikwidowana. Ze względu na cięcia kosztów, zlikwidowano sporo punktów oddawczych, czyli właśnie takich skrzynek. Moje zapewnienia i listy pana P, że skrzynka jest potrzebna bo w okolicy mieszka wielu seniorów, nic nie dały. Na szczęście jestem ja i inni listonosze. Jeśli klient potrzebuje coś nadać to my to zabieramy :)
Powiedziałem dziś moim znajomym, że miałem randkę z bardzo atrakcyjna dziewczyną tak 10/10, a oni #heheszki ze mnie, że pewnie ją sobie wymyśliłem, ale to ja się śmiałem z nich, bo ich też sobie wymyśliłem.
@FunkyMonkey: Siedzą razem baba i chłop żeby uchronić się przed mroźnym łotewskim zimnem. Kobita pyta "Kochasz bardziej mnie, czy zimnioka?" "Ciebie". Kobita nie wierzy i pyta dlaczemu. "Bo zimniok to tylko marzenie, a ty jesteś tutaj naprawdę". Ale chłopa nie ma. Jest tylko halucynacja z niedożywienia. I śmierć. Takie jest życie
Rzymskie dwunastościany to jedne z najbardziej tajemniczych starożytnych artefaktów. Były najczęściej robione z brązu, znajdowano je na całym terytorium dawnego imperium, a najwięcej we Francji i Niemczech. Zupełnie nie wiadomo do czego ich używano. Istniej wiele teorii na ten temat. Na przykład, mogły one być po prostu uchwytami do świec, inna mówi o tym że był to przyrząd do dobierania właściwej szerokości rur, jednak wydaje się to mało prawdopodobne gdyż otwory w
Moskwa. Zima. Śnieg. Chłopczyk rzuca śnieżkami. Nagle - brzęk tłuczonego szkła. Wybiega stróż, prawdziwy stróż - o surowej minie, z miotłą i goni chłopca. Chłopiec ucieka przed nim i myśli:
- Po co? Po co mi to wszystko? Po co mi ten cały image dziecka ulicy, te śnieżki, ci koledzy... Po co? Przecież odrobiłem już wszystkie lekcje i mógłbym leżeć w domu na łóżku i czytać książkę mego ulubionego pisarza - Ernesta Hemingwaya...
@NapalInTheMorning: No ja się nie chwalę. Rozbawił mnie dowcip, bo zwykle te wrzucane tutaj znam i są słabe, ale przyznaję, że dwie z tych postaci są mi obce. Zaplusowałem, ale nie chciałem tym samym sprawiać wrażenia, że sądzę "ho ho ho, wybitny kawał, bo są intelektualiści i tłuszcza nie zrozumie xD". Podejrzewam, że nikogo to nie obchodzi, ale miałem potrzebę rozgrzeszyć się przed samym sobą.
A tak na poważnie, to więcej taki historii. Dzięki