Początkowe lata na #neet mijały całkiem nieźle. Był cope, że jakoś się samo coś ułoży lub się znajdę jakiś punkt zaczepienia, który pozwoli mi się ustabilizować, a następnie ruszyć w świat. Miałem frajdę z czytania, gotowania, pieczenia, słuchania muzyki. Starałem się robić rzeczy, które były ponad to, co było konieczne. Prawictwo też mi nie ciążyło i relacja intymna nie była mym celem. To był dla mnie błogi czas. Można powiedzieć,
Najgorzej jak ma się czas na rozmyślania o swoim życiu, przyszłości i ogólnie problemach życiowych, bo wtedy przychodzą tylko myśli przeróżne, tragiczne. Już mi kiedyś lekarz powiedział: "niech się pan czymś zajmie" i rzeczywiście trzeba cały czas coś robić, żeby nie rozmyślać. Rozmyślanie tylko szkodzi. #przegryw