@zielony_goblin: to ja Cię Miras pocieszę. Też wywodzę się z branży logistycznej. W kwietniu przeprowadziłem się do Kato bo znalazłem pracę. Pierwsza rozmowa rekrutacyjna taka zajebista że nigdy w życiu takiej nie miałem, rozmowa na drugim etapie średnia. Prezesura siedziała i słuchała moich wywodów o tym czego nie robiłem czym się zajmowałem itp. No i wyszło tak, że dostałem te robotę ale na nieco innych warunkach- miałem być koordynatorem logistyki
Siema korposzczury! Jest lipa powiem Wam. Może ktoś przerabiał podobny scenariusz. Zacząłem pracę w dużym korpo. Na rozmowie była jedynie gadka o tym że umowa na pół roku a potem "się zobaczy", nic nie gwarantują ale też nie wykluczają w kwesti perespektywy dalszego zatrudnienia.
Po tygodniu rozmowy z ludźmi z zespołu okazało się że dział do którego dołączyłem zostanie oddany do Indii, bo to taniej dla firmy. 3/4 osób z zespołu już znalazła nowe
@scurviello imho na razie zostań jeśli i robota i środowisko jest ok. Pod koniec rozglądaj się za nową pracą (albo przesunięciem do innego działu). Ps. Z tymi gadkami o indiach to czasem ściema. Ps2. Masz w umowie jakiś extra hajs jeśli to Ciebie zwolnią?
Muszę kupić jakaś furkę do 20k. Dojeżdżam do pracy 60km w dwie strony (autostrada) + co jakiś czas zakupy/siłownia/ basen i tripy weekendowe rzędu 400km w jedną stronę (2, 3x w miesiącu górskie tereny)
Auto tylko w BP lub z mozliwoscia bezproblemowej instalacji LPG. Oczekuję od auta głównie: - przystępnych kosztów serwisu i napraw - żeby się w miarę toczyło na trasie (110-120km/h max)
Zastanawia mnie jedna rzecz. Wiele razy spotkałem się z twierdzeniem że powinno się kupować auto w kwocie ok. 6-12 pensji które zarabiamy tak żeby ekonomicznie się to spinało. A Jak jest z utrzymaniem takiego auta? Jaki % budżetu który mamy powinny stanowić koszta związane z autem które posiadamy? 15%, 20%? Skoro jest taka teoria j.w to ciekawi mnie kwestia samej amortyzacji pojazdu w perspektywie budżetu, czy nawet wszelkiego rodzaju pasyw.
Pytanie do osób o profesji #spedycja i #przewoznik Co jest według Was największą bolączką w Waszej pracy, coś co często rodzi konflikty większe/mniejsze na linii waszej współpracy?
Pomijając stawki bo to akurat jest na porządku dziennym przeglądając grupy fejsbukowe