@Hiera: ładny zestaw truizmów, ale nadal nie odniosłeś się do tej konkretnej sytuacji o której rozmawiamy. do tego przed podejmowaniem dalszej dyskusji sugeruję żebyś sprawdził definicję obrony koniecznej i czy aby na pewno ma ona zastosowanie w przypadku poczucia sie zagrożonym przez psa.
Jeszcze do końca 2011 r., przed nowelizacją Ustawy o ochronie zwierząt, myśliwi często korzystali z zapisu, który uprawniał ich do zastrzelenia psa na terenie łowieckim, jeżeli ten pozostawał bez opieki i dozoru człowieka, i przebywał w odległości większej niż 200 m od zabudowań mieszkalnych. Co prawda, musiał stanowić zagrożenie dla dziko żyjących zwierząt, ale taki powód każdy mógł sobie wymyślić. Poprawki z 2012 r. mówią jasno:
@Hiera: czy na pewno? żeby zaszedł stan wyższej konieczności zagrożenie musi być: rzeczywiste – musi zachodzić w faktycznie obiektywnej rzeczywistości; bezpośrednie – musi stwarzać natychmiastowe zagrożenie; żaden z tych punktów nie ma zastosowania w sytuacji kiedy czujący się zagrożonym człowiek siedzi w samochodzie do którego zwierze nie ma dostepu i może w każdej chwili odjechać. do tego z artykułu wynika że pies został postrzelony w bok, czyli nie przejawiał zamiaru
@Hiera: psy nie okrążają ofiary, myśliwy doskonale powinien o tym wiedzieć. poza tym nawet jeśli golden retriver jakims cudem postanowił zaatakowac przypadkową osobę, to nadal nie ma tutaj mowy o stanie wyższej konieczności uzasadniącym zabicie psa. przypominam że myśliwy był w sprawnym samochodzie, nie był więc w żaden sposób zagrożony atakiem. do tego albo oddał strzał z samochodu, co jest niezgodne z prawem, albo wysiadł z samochodu celem oddania strzału,
Nie żyje funkcjonariuszka straży miejskiej ciężko ranna w strzelaninie pod Paryżem. Inny strażnik miejski jest w stanie krytycznym. Aresztowany został 52-letni mężczyzna ubrany w kamizelkę kuloodporną i uzbrojony w karabin automatyczny. Na północy Francji zlokalizowano dwóch podejrzanych...
Sam nie wiem, czy jest coś czego nie można robić za pomocą red stone. Tak więc klocek po klocku, mnóstwo ciężkiej pracy i mamy dowód na to że ogranicza nas głównie nasza wyobraźnia.
15 lutego 2015 roku Fundacja Anny Dymnej „Mimo Wszystko”, wraz z Filharmonią Krakowską – już po raz siódmy – organizuje specjalny koncert charytatywny dla uczczenia święta miłości. Cały dochód z biletów cegiełek i organizowanej aukcji w trakcie tego wydarzenia zostanie przekazany na...
państwowe ubezpieczenia to kradzież i złodziejstwo, ludzie powinni dbać o siebie wzajemnie a tym którym się nie udało w życiu powinno pomagać się przez działalność charytatywną a nie złodziejskimi podatkami
kiedy pojawia się info o akcji charytatywnej wykopki mówią:
130 tysięcy funtów musi zapłacić szpitalowi brytyjska para, której podczas wycieczki do USA, niespodziewanie urodził się syn. Rodzice nie mieją pieniędzy ani znajomych w tym kraju. Chłopiec jest wcześniakiem, a to oznacza, że przez najbliższe 3 miesiące nie może podróżować samolotem.
@fervi: no popatrz, a w stanach jakoś ludzie nie stwierdzili że hurr durr szpitale za drogie, od jutra leczymy się w warzywniakach. czyżby coś w tym przypadku z tym wolnym rynkiem nie działało że oferuje nienajlepszą jakość za największy na świecie procent PKB, czy da się to wyjaśnić jakąś anegdotką?
Bo nie ma niewidzialnej ręki wolnego rynku w tym wypadku
cooooooooooo? czekaj bo nie wiem czy dobrze zrozumiałem. jak to nie ma w tym przypadku niewidzialnej rękii? to nie ma sensu. przecież powinien powstać trzeci ubezpieczyciel który zaoferuje niższe ceny i wykosić konkurencję. poza tym nie próbuj odbierać firmom ubezpieczeniowym i szpitalom prawa do zmów cenowych lewaku, jak się dogadali to państwu nic do tego, a chcącemu nie dzieje się krzywda, możesz
@fervi: są. dostaniesz paracetamol jak cię boli gardło. gorzej z leczeniem nowotworu. ale chcącemu nie dzieje się krzywda, jak ktoś nie ma odłożonych kilkuset tysięcy dolarów kiedy ubezpieczyciel się na niego wypnie to może sobie zdychać. (w stanach najczestszymi prywatnymi bankructwami w klasie średniej są bankructwa medyczne). i jakie znowu Obama Care? ja slyszałem że to jakieś lewactwo, chyba nie popierasz takiego leczenia darmozjadów?
@fervi: o co się sądzić? to twoja wina że nie doczytałeś punktu 1748 w paragrafie 25788 mówiącego o tym że ubezpieczyciel nie pokrywa kosztów leczenie nowotworów jeśli podobną chorobę zdiagnozowano u kogoś w twojej rodzinie lub rodzinie twojego sąsiada do 10 pokolenia wstecz. no i oczywiście trudno się z kimś sądzić jeśli się nie żyje. a, i co, czyli jednak nie tak różowo na tym wolnym rynku że Amerykanie leczyli
@fervi: no wiadomo że nie jest dobrze, ale u nas panuje przecież ten nieznośny socjalizm. i ludziom z wolnego wynku opłaca się przyjeżdżać tutaj? przecież powinno być na odwrót, przynajmniej według wolnorynkowych aksomatów.. a w rzeczywistości dzieją się takie kwiatki http://www.medexpress.pl/swiat/w-efektywnosci-opieki-zdrowotnej-wyprzedzamy-nie-tylko-usa/20047/ kiedy okazuje się że w Polsce mamy efektywniejszą ochronę zdrowia niż w USA, które ledwo mieści się do pierwszej pięćdziesiątki pomimo wielokrotnie wyższych nakładów finansowych. to wytłumacz mi w