
mirekmirkowski
W weekend zeżarliśmy sobie ze znajomymi grzybki z psylocybiną (1g/głowę) i powiem Wam, że to najlepszy narkotyk jakiego próbowałem. Co za absolutna faza. Coś jak pomieszanie ciastek z maryhuehuaną i MDMA, aczkolwiek dające dużo bardziej nietypowe efekty doznaniowe. Kolorki, wzorki, zaburzenia głębi ostrości i poczucie niesamowicie intensywnego odczuwania. Do tego odpaliliśmy sobie bajkę animowaną, chilloutowa muzyczka, parę browarków. Coś pięknego. Dwóch znajomych nie brało i mieli z nas niesamowitą bekę, ale już










